27 czerwca 2016

RECENZJA - L'Oreal Volume Million Lashes So Couture

Hej kochani!

Witam Was serdecznie w kolejnej recenzji !

Dziś skupimy się na rzęsach. Nie wiem jak u Was ale u mnie bardzo często to właśnie oczy są elementem przyciągającym uwagę. Częściej podkreślam mocniej makijażem oczy niż usta. Dlatego też szczególnie patrzę na to jak tusz wygląda na moich rzęsach.
Ostatnio moim absolutnym ulubieńcem stał się tusz z L'Oreal - Volume Million Lashes. 
I dzisiaj właśnie o nim kilka słów.
Cena: ok 54zł
Pojemność: 9,5 ml
Kolor: Extra Black

Standardowo zacznę od tego co obiecuje producent:
Nowa definicja elegancji: maskara z płynnym jedwabiem i pigmentami neo-black otula każdą rzęsę głęboką czernią.
Legendarna szczoteczka milionizer nadaje intensywną objętość i precyzyjnie rozdziela rzęsy. Rzęsy są jak zwielokrotnione. 

Jak jest na prawdę? 
Kolor faktycznie jest bardzo intensywny. To mi się w tym tuszu podoba, bo nie nuszę nakładac 3 warstw żeby kolor był  widoczny.
Szczoteczka jest taka jaką lubię najbardziej duża, sylikonowa, zaczyna się malutkimi włoskami kończy długimi. 
Moje rzęsy są długie i zależy mi na tym aby były dobrze rozczesane. Przy pomocy tej szczoteczki nie mam z tym problemów. Super

Tusz mimo iż nie jest wodoodporny trzyma się na rzęsach cały dzień. Zastała mnie kiedyś ulewa- oczywiście ja bez parasola. Deszcz wręcz leciał mi ciurkiem po twarzy i tusz był cały czas na swoim miejscu. Nie kruszy się ani nie odbija na dolnej powiece. 
+ szczoteczka
+ dobrze rozdziela rzęsy 
+ intensywny kolor 
+ nie kruszy się ani nie odbija
+ wydłuża rzęsy
+ ładny zapach
+ dostępność 

- dla niektórych cena może być minusem, w końcu w cenie regularnej kosztuje on ponad 50 zł

Mój faworyt to na pewno! I na pewno kupię go ponownie ;)
Miałyście już ten tusz?! Dajcie mi koniecznie znać co o nim sądzicie ;) 

BUZIAKI
XOXO

23 czerwca 2016

Połowa roku za nami - czas ją podsumować :)

Hej kochani!

Nie mogę uwierzyć, że już mamy połowę czerwca! Jeszcze niedawno świętowałam nowy rok a tu już połowa jest za mną! Czy Wam też czas tak szybko leci, że nawet nie wiadomo gdzie i kiedy?

Ponieważ połowa roku jest za nami przyszedł czas na podsumowanie tej pierwszej połowy i sprawdzenie, które z postanowień/planów noworocznych udało mi się spełnić ;)
< TU > możecie zobaczyć mój post z początku roku – właśnie do niego będę chciała się odnieść w tym wpisie.

Jesteście gotowi?
Zaczynamy!

Punkt 1 brzmiał „ Pozytywne nastawienie do swojego życia. Uśmiech rodzi uśmiech i tego będę się trzymać”
Powiem Wam, że jak na razie mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że staram się każdego dnia trzymać tego pozytywnego nastawienia i widzieć pozytywy każdego dnia, nawet z drobnych rzeczy. Myślę, że jak każdy czasem dopadnie mnie zły humor, ale muszę przyznać że nie często mnie on dopada, a zwykle jak już nie mam humoru, to dlatego że jestem niewyspana a do pracy trzeba wstać haha
Kolejny, dość ważny dla mnie punkt to „Odcięcie od mojego życia ludzi, którzy nie są dla mnie życzliwi oraz zakończyć tak zwane toksyczne znajomości.”
Z dość dużym bólem i trudem, ale ten punkt jak na razie też uważam za zrealizowany. Przyznaje, że czasem właśnie przez te działania jest mi ciężko, ale zaczynam widzieć pozytywne tego aspekty dla mojego życia i myślę, że to powinno być w tym przypadku najważniejsze. Więc kolejny plus ++

3 - „codziennie zjem chociaż jeden owoc „ - sukces! Codziennie do pracy biorę ze sobą jabłko i banana i chociaż jeden z tych owoców muszę zjeść. Nawet będąc na wyjazdach nie zapominam o owocach – tutaj bardziej na ratunek przychodzą mi soki ze świeżo wyciskanych owoców, lub koktajle owocowe.
4. Ćwiczenia - Codziennie - do tej pory szło mi całkiem nieźle, punkt po punkcie daje rade, z ćwiczeniami bywa różnie i tu przyznaje się bez bicia! Wystartowałam z impetem i przez pierwsze 2 miesiąca ćwiczenia robiłam absolutnie codziennie, a jeśli któryś dzień odpuściłam to musiałam go nadrobić dnia następnego. Niestety intensywność moich ćwiczeń teraz spadła, bo przez prace i inne obowiązki, czasem jestem tak zmęczona że po prostu marze o tym żeby się położyć spać. Aczkolwiek staram się ćwiczyć co najmniej 3 dni w tygodniu przez godzinę. Myślę, że to i tak dobrze, ale na pewno będę chciała nad tym punktem jeszcze trochę popracować – w końcu zbliża się LATO!
Piątym punktem na liście jest - Wycieczka po Europie!! Sierpień/ Wrzesień – w tym roku nie wiem czy uda mi się ją zrealizować, aczkolwiek już jakieś plany trasy i miejsc są gotowe. Ale mam zaplanowaną wycieczkę do Paryża oraz na Mazury na jachty i chciałabym polecieć do ciepłych krajów no i oczywiście odwiedziny rodzinki w UK – zobaczymy co z tego będzie :D

6 punkt pielęgnacyjny „Codzienna pielęgnacja „ czyli codzienne zmywanie makijażu, peeling twarzy co drugi dzień i raz w tygodniu maseczka na twarz.
Częściowo zrealizowany – przez ostatnie pół roku zdarzyło mi się może ok 5 razy nie zmyć makijażu całkowicie – z czystego zmęczenia przyznaje , ale tak to trzymam się tego dzielnie i nawet po imprezie o 3 w nocy idę zmyć makijaż. Peeling raz w tygodniu i maseczkę też – głównie w weekendy ;)

7. „Zmiana samochodu „ - ZREALIZOWANE – jestem taka dumna z siebie, że nie macie pojęcia. Już jakoś pod koniec marca udało mi się sprzedać mój stary samochód i za odłożone pieniądze kupić nowy <3  sukces + + +
8 kolejne na liście – rozrywka „Z innych planów chcę jechać na kilka koncertów”
Bilety na koncert Rihanny – KUPIONE :D
Z tego co wiem, to jako support przed jej występem ma na scenie zawitać również The Weeknd oraz Big Sean – więc zapowiada się naprawdę bardzo przyjemnie
Bob Sinclar w Zatoce Sztuki – jak tylko bilety będą w sprzedaży to kupujemy – tradycyjnie jak co roku od trzech lat to punkt konieczny na naszej imprezowej liście nad polskim Morzem

9. „Dodatkowo chciałabym nauczyć się drugiego płynnego języka obcego „
Jeszcze nie zrealizowane i nie wiem czy bede miala czas zeby to w tym roku zaczac ale nie mowie nie :D

Z rzeczy, które jeszcze mogę dopisać na moją listę czynności zrealizowanych to awans w pracy ++! i remont pokoju, który właśnie się rozpoczyna +!. 
Jeśli chodzi o moją listę z początku roku to jest tyle :) wydaje mi się że mogę być z siebie zadowolona jeśli chodzi o realizację większości z punktów na liście. 
Przyznajcie się, Jak Wam poszła realizacja swoich noworocznych postanowień? :D Jestem bardzo ciekawa co chcieliście osiągnąć, lub co zrobić w tym roku i co już udało się Wam zrobić ;)
Tymczasem uciekam relaksować się na łonie natury ;) Miłego dnia kochani! 

BUZIAKI
XOXO


16 czerwca 2016

Zakupy - pielęgnacja


Witajcie!

Dzisiaj szybki post dotyczący moich ostatnich zakupów pielęgnacyjnych. Skończyło mi się kilka rzeczy, więc musiałam wybrać się do drogerii w celu uzupełnienia braków i standardowo coś dodatkowego trafiło do mojego koszyka ;)
Muszę Wam powiedzieć, że kilka z tych produktów były kupione w zeszłym miesiącu, ale z racji tego, że były to pojedyncze produkty nie pisałam o nich, bo bez sensu robić post zakupowy dla jednego kremu :)
Tak więc będzie to taki zbiorczy "haul" o kosmetykach pielęgnacyjnych jakie w ostatnim czasie kupiłam.

Zacznijmy od twarzy:
skończył mi się płyn do demakijażu, więc postanowiłam kupić coś nowego, czego wcześniej nie miałam. Zdecydowałam się na płyn micelarny z L'Oreal Ideal Soft
Nawilżanie, ostatnio zauważyłam, że krem który używałam po skończeniu się mojego ulubionego Cetaphilu nie bardzo dogaduje sie z moim podkładem... tzn ogólnie jest ok, ale to nie jest ten efekt wow jak w przypadku cetaphilu postanowiłam zużyć go na noc a na dzień po prostu kupić coś nowego. Coraz częściej słyszy się nie o kremach a o serum do twarzy i stwierdziłam, że może warto spróbować. Zdecydowałam się na dwa produkty z firmy L'Oreal. Dodatkowo jakiś czas temu w Super Pharm dorwałam na promocji mój Cetaphil w wielkiej wersji <3 więc oczywiście nie mogłam przejść obok tego obojętnie, bo cena dużego opakowania była prawie taka jak za małe.
Kolejne kilka produktów jest do pielęgnacji ciała - jeden z moich ulubionych żeli pod prysznic Le Petit Marseillais tym razem zdecydowałam się na zapach pomarańcza i grejpfrut. Z tej samej firmy zdecydowałam się wypróbować mleczko regenerujące do ciała z woskiem pszczelim. I Bio Oil ten bardziej dla mamy, bo bardzo za nim przepada ;)
Tradycyjnie waciki kosmetyczne, zwykle kupuje pierwsze lepsze z brzegu jeśli mam być szczera, te kupiłam w rossmann zwyczajne z Isana, są bardzo fajne. Co ważne tanie i nie rozwarstwiają się.
Dezodorant Lady Speed Stick
Pielęgnacja włosów
U fryzjera ostatnio kupiłam szampon z Kerastase Elixir Kultime, dodatkowo żeby uniknąć żółknięcia włosów rozjaśnianych Silver Shampoo i na koniec zwykły szampon z Syoss w wersji Repair Therapy
I na koniec kilka produktów do pielęgnacji jamy ustnej, tradycyjnie pasta do zębów z białej perły- lubie ją. W promocji dostałam płyn do płukania ust. Dodatkowo z racji niskiej ceny kupiłam zestaw do wybielania zębów Blanx z lampką led - zobaczymy jak się spisze.
I to by było na tyle :)
Zapasy uzupełnione, to co się skończyło znalazło zastępstwo lub zostało kupione ponownie ;) czas na testowanie nowych produktów i wiadomo że za jakiś czas możecie się spodziewać recenzji ;) 
Buziaki 
XOXO



10 czerwca 2016

Kosmetyczka w podróży - niezbędnik

Hej !

Witajcie! :D Robi się coraz cieplej, maturzyści już po maturach , zaczyna się sezon wakacyjno – urlopowy. Dlatego też chciałabym kilka postów poświęcić właśnie tej tematyce.
Zacznę od najczęstszego problemu z którym borykają się zwłaszcza kobiety podczas krótkich podróży – czyli od KOSMETYCZKI.

Nie wiem jak Wy ale ja często podróżuję tylko z bagażem podręcznym i dzięki temu mam wypracowany już swój system pakowania jak również swoje ulubione kosmetyki, które zwykle ze sobą zabieram.
Wykupując bagaż główny nie musimy zbytnio martwić się o wielkość czy ilość kosmetyków,które zabieramy w podróż, jednak kiedy bagaż podręczny ma ograniczoną stosunkowo wagę a dodatkowo pojemność i wielkość kosmetyków często pojawia się pytania – i co teraz?
„Co ja zrobię bez mojego ulubionego szamponu? A co z moim ulubionym balsamem do opalania?”

Przypomnę Wam, że do bagażu podręcznego możemy wziąć max 1l płynów, gdzie pojedynczy pojemnik, może mieć max pojemność 100ml i zwykle muszą być one zamknięte w przeźroczystej zapinanej torebce o określonych wymiarach. Tak jest przynajmniej w większości tanich linii lotniczych :)
Na szczęście nie trzeba z niczego rezygnować, mam na to swoje sposoby :)

Zacznijmy od podstawowego sprzętu na wyjazdy – czyli małe plastikowe pojemniki na kosmetyki – dostępne w każdym Rossmannie czy drogerii za kilka zł.
Ja swój zestawi kupiłam kiedyś w Rossmann oraz wykorzystuje buteleczki po małych próbkach lub zestawach hotelowych, które idealnie się do tego nadają. Bez problemu można swój ulubiony żel, balsam czy jakikolwiek inny kosmetyk do niego przelać i oczywiście zabrać do samolotu.
Kolejnym ułatwieniem są kosmetyki w wersji samolotowej – na szczęście coraz więcej firm wypuszcza na rynek próbki lub właśnie kosmetyki w wersji samolotowej, żeby każdy z nas mógł mieć swój ulubiony produkt w podróży. Jest to trochę mniej ekonomiczna wersja, bo niestety zwykle małe kosmetyki kosztują kilka zł mniej niż jego większa wersja i nie jest to w przeliczeniu opłacalne, ale nie każdy zwraca uwagę na ceny.
Pamiętajcie, że zawsze można raz się wykosztować i później używać po prostu mniejszych opakowań a przelewać produkty z pełnowymiarowych – taka sztuczka :D i przy okazji oszczędność pieniędzy.
Pamiętajmy, że kosmetyki typu puder do twarzy, cienie sypkie do powiek i produkty sypkie – nie płynne możemy włożyć do oddzielnej kosmetyczki. Bo zakaz dotyczy tylko produktów płynnych. Pamiętajmy również o tym, żeby kosmetyki takie jak tusz do rzęs, podkład, pomadka czy błyszczyk już znalazły się w przeźroczystej torebce na kosmetyki płynne ;)

Kilka drobnych rad, które mogą ułatwić nam dokonanie wyboru i spakowanie się.

Przede wszystkim wszystkie kosmetyki, które chcemy ze sobą zabrać rozłóżcie na stole i posegregujcie na dwie duże grupy – PIELĘGANCJA i MAKIJAŻ .
Następnie w tych grupach zróbcie kolejne podziały na kosmetyki NIEZBĘDNE – POTRZEBNE – DODATKOWE ( mogę zabrać ale nie muszę).
Dzięki temu będziemy wiedziały, które produkty musimy spakować jako pierwsze a z których ewentualnie będziemy mogły bez problemu zrezygnować, bo bez nich przeżyjemy te kilka dni :)
Wiem doskonale z doświadczenia, że zawsze przygotowuje masę rzeczy, a bo to a bo tamto, a bo lubię, a bo może się przyda, a bo może będę miała ochotę na to itd... a jak później robię selekcję to okazuje się że połowa z tych rzeczy wcale do niczego nie jest mi potrzebna i spokojnie na wyjeździe sobie bez nich poradzę.

Kolejną rzeczą jest oczywiście przelanie ulubionego produktu do mniejszego pojemnika. Jak mamy pojemniki po 100ml to nie będzie problemu po prostu bierzemy i przelewamy. A co zrobić kiedy mamy kilka pojemników mniejszej i większej pojemności? Ustalcie, który produkt będzie Wam najbardziej potrzebny i którego będziecie częściej używać i gotowe ;)
To że możemy kosmetyki kolorowe typu pudry i cienie włożyć oddzielnie nie oznacza, że mamy ich powrzucać na zapas. Po co zawalać sobie bagaż podręczny 5 paletkami cieni do powiek – bo w jednym lubię ten a w drugim inny cień. Najlepszy sposób, wybierzcie jedną paletkę najbardziej uniwersalną – jest takich pełno w drogeriach. Albo po prostu skomponujcie własną :)
Minimalizm – nie bierzmy 4 tuszy do rzęs tylko jeden.
Paletki do konturowania – po co brać trzy różne produkty, jak spokojnie można wziąć jedną paletkę z nimi wszystkimi. To zajmie mniej miejsca, pozwoli utrzymać porządek i ułatwi nam malowanie, bo podczas podróży chcemy jak najwięcej zobaczyć a nie siedzieć w łazience :D
Pędzle – ograniczmy się do minimum. Do zrobienia dobrego makijażu wcale nie potrzebujemy 20 pędzli. 3 max 4 podstawowe wystarczą.
Ja zwykle albo ograniczam się do 3-4 pędzli pełnowymiarowych – kabuki (do pudru i konturowania) i dwa po powiek – duży płaski i do rozcierania – CAŁKOWICIE WYSTARCZĄ DO WSZYSTKIEGO ;) do tego BeautyBlender i gotowe.
Waciki kosmetyczne – nie bierzcie całej rolki czy opakowania – kilka w woreczek wystarczą, lub na podróż weźcie chusteczki do demakijażu ;) 
Dezodoranty - tu zawsze też pojawia się problem, bo część lubi spray (wtedy musimy wziąć wersje mini) a część lubi sztyft i wtedy problemu nie ma :)  Tak czy siak na którąś z tych opcji musimy się zdecydować. Ja na co dzień używam dezodorantów w sprayu i wybieram zwykle miniaturki tych produktów. 
Kremy - kremy zwykle zajmują nam najwięcej miejsca. Standardowe opakowania mają 50 - 100 ml więc pakujemy je jak leci w oryginalnym pudełku - ale pytanie czy całe to pudełko jest nam na prawdę potrzebne?
Pielęgnacja jamy ustnej w podróży wcale nie musi być koszmarem :) jest mnóstwo mini prosuktów do pielęgnacji zębów, czesto też można dostać próbki 
Myślę, że te kilka rad ułatwi Wam spakowanie swojej kosmetyczki na wyjazd ;) 

Jeśli czegoś zapomniałam, lub macie jakieś swoje rady na pakowanie ;) to oczywoście dajcie mi koniecznie znac w komentarzu! Może i ja z tego skorzystam :D
Na początku lipca będę leciała do Londynu na tydzień, więc bliżej tego terminu możecie spodziewać się postu, w którym pokaże Wam co spakowałam i jak pakuje swoją walizkę na wyjazd ;) 

Tymczasem dziękuję za uwagę! I życzę Wam pięknego dnia! 
Buziaki XOXO!