05 grudnia 2016

BLOGMAS dzień 5 Eveline Big Volume Lash

WITAJCIE W KOLEJNYM DNIU BLOGMAS !

Dzisiaj przychodzę do Was z szybką recenzją mascary, która w ostatnim czasie była moim ulubieńcem i która zrobiła na mnie na prawdę dobre wrażenie. Ale czy wszystko było takie wow? Dowiedzcie się czytając dalej :D

Tusz Big Volume Lash 100% Black Lashes
Cena: 18,99 zł za 9ml
Zacznijmy standardowo od tego co obiecuje nam producent:
Tusz Big Volume Lash 100% Black Lashes to prawdziwy profesjonalista w tworzeniu niepowtarzalnego makijażu oczu. Dzięki specjalnie zaprojektowanej szczoteczce oraz unikalnej formule maksymalnie zwiększa objętość rzęs i nadaje spojrzeniu wyjątkowo intrygującego charakteru. 
Rzęsy są profesjonalnie podkreślone, a Twoje spojrzenie przykuwa uwagę jak nigdy dotąd!
Efekty: 
- głęboki kolor czerni
- równomierne rozprowadzenie tuszu od nasady aż po końce
- dokładne rozdzielenie bez grudek i osypywania się
- widowiskowo zwiększona objętość rzęs 
 Jak jest na prawdę?
Jeśli chodzi o mascary z Eveline to nie trafiłam jeszcze na taką, która by mnie nie zadowoliła. Patrząc na fakt, że poprzednią byłam bardzo zadowolona postanowiłam kupić kolejną i zobaczyć czy tym razem też tak będzie.
Pierwszą rzeczą, która przyciągnęła mój wzrok była oczywiście szczoteczka. Ma ona dość nietypowy kształt i byłam ciekawa jak się spisze. Przyznaję, że obietnica dotycząca dokładnego rozdzielania rzęs jest jak najbardziej prawdziwa. Rzęsy są ładnie rozczesane, tusz równomiernie rozprowadzony. Duży plus
Kolor - specjalnie wybrałam odcień deep black, bo lubię intensywną czerń. W przypadku tej mascary faktycznie kolor był bardzo intensywny i efekt sztucznych rzęs nie będzie tu przesadą, bo tak się właśnie czułam używając tej mascary. Później kiedy mascara zaczęła wysychać aplikacja tuszu była utrudniona, ponieważ stał się on tak gęsty, że bardzo "tempo" przyklejał się do rzęs. Ale nie robił grudek.
No i jak przy wysychaniu jesteśmy to też kilka słów. Ogólnie ja nie lubię kupować mascar u nas w polskich drogeriach. Nie są one w dużej mierze zabezpieczone a kobiety nie wiedzą co to jest tester, albo że jak testeru nie ma to można podejść do ekspedientki, która takowy tester ma nam udostępnić. W zagranicznych drogeriach każdy tusz jest zafoliowany przez co mamy pewność, że nikt jej wcześnie nie otwierał. Czemu o tym mówię? Bo tak jak poprzedni tusz starczył mi na jakieś 6-7 miesięcy tak ten po około 3 miesiącach niestety nie nadawał się już do nakładania na rzęsy. Miałam wrażenie że siłuję się z własnymi rzęsami.
Co do samej trwałości w ciągu dnia na rzęsach - nie mam żadnych zastrzeżeń. Tusz długo się utrzymywał, nie kruszył i dał sobie radę nawet na basenie.
Podsumujmy:
+ intensywny kolor
+ szczoteczka ładnie rozczesuje rzęsy
+ długo się trzyma
+ nie kruszy się ani nie odbija na powiece
+ efekt długich rzęs

- szybko zaczął wysychać
Ogólnie 4/5
Mimo tego, że tusz dość szybko zaczął wysychać tak czy siak jestem z niego bardzo zadowolona. Od pierwszego użycia efekt jaki dawał  na moich oczach mnie oczarował i czułam się na prawdę świetnie widząc tą objętość na rzęsach!

Dajcie mi znać czy miałyście już, któryś z tuszy do rzęs z Eveline, jak Wam się sprawdził? Jestem ciekawa opinii :)
Ściskam gorąco
XOXO

2 komentarze:

  1. Zawsze miałam wrażenie ze tusze z Eveline sa kiepskie, Musze znowu jakiejś spróbować. Moze coś sie zmieniło przez te lata, bo recenzja jest zachęcająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, ja miałam już dwa różne z tej firmy i wszystkie spisywały się na prawdę dobrze ;) może faktycznie cos zmienili w składzie :)

      Usuń

Masz swoje zdanie na ten temat? Pisz śmiało! Chętnie je poznam :)) Na wszelkie pytania postaram się odpowiedzieć jak najszybciej :)

Dziękuję za każdy komentarz :):**