31 października 2017

HALLOWEEN

Dzień dobry kochani!

Jak co roku o tej porze pojawia się u mnie Halloweenowy post!
Jeśli jesteście ciekawi jak to wyglądała w zeszłym roku to zapraszam Was <DYNIA> <MAKIJAŻE>
A nawet powstał post o tym jak wykorzystać dynie w całości i jak z wnętrza dyni zrobić pyszne wypieki .. o nich możecie poczytać <CIASTO DYNIOWE>  <DYNIOWE BABECZKI>
W tym roku na przygotowania miałam przyznam bardzo mało czasu. Natłok obowiązków sprawił, że za przygotowania zabrałam się w poniedziałek wieczorem i ostatnie poprawki były we wtorek rano!
Na szczęście zbieranie cukierków u nas jak co roku odbywa się wieczorem :) Rodzice ze szkoły zbierają grupki dzieci i chodzą po domach.
Każdy kto bierze udział w zabawie Halloweenowej wystawia przed swój dom lub bramę zapalone dynie i wtedy dzieciaki wiedzą, że do tego domu mogą dzwonić po łakocie.

Zacznijmy od dyni!
W tym roku wybrałam dwie. Zwracałam uwagę przede wszystkim na ich kształt, kolor i to aby nie były mocno zniszczone na zewnątrz.
 
 Oczywiście środek, czyli miąższ będzie wykorzystany, więc jeśli mi się uda to również przygotuję dla Was jakiś przepis.

28 października 2017

RECENZJA!! Hean XXL Big Lashes waterproof mascara

Hej kochani!

Witajcie w kolejnej recenzji. Jeśli jesteście ze mną dłużej, to zapewne wiecie, że lubię mascary z firmy Hean. Miałam ich sporo i w zasadzie żadna mnie nie rozczarowała.
Cenowo też są przystępne i teraz łatwo dostępne, bo coraz częściej znajdziemy je stacjonarnie np w drogeriach Hebe. 
Dziś chciałabym napisać Wam kilka słów o maskarze XXL BIG Lashes.
Cena:  ok 15zł
Pojemność: 11 ml
Zacznę standardowo  od kilku słów producenta:
Wodoodporny tusz do rzęs z woskiem ryżowym. Zapewnia maksymalną objętość, elastyczność i intensywną głębię koloru. Formuła wzmacnia i odbudowuje strukturę rzęs. Kremowa konsystencja w połączeniu ze szczoteczką daje fantastyczny efekt. Nie kruszy się i nie rozmazuje. Dostępny w kolorze czarnym.
Jak jest naprawdę?
Pierwszą rzeczą o której chcę Wam napisać to szczoteczka. Tak jak bardzo lubię duże i grube szczoteczki do rozczesywania rzęs tak na początku na tą spojrzałam pół na pół. Aleeee... po pierwszej aplikacji sprawiła ona, że moje rzęsy wyglądały świetnie. I takim sposobem mascara ta stała się jedną z moich ulubionych.
Ma ładny i intensywny czarny kolor.
Bardzo dobrze pigment pokrywa rzęsy, dzięki czemu są one ładnie wyeksponowane.
Wracając do szczoteczki - bardzo dobrze rozczesuje ona rzęsy. Nabiera wystarczającą ilość produktu.
Nie robi smug ani plam. Ładnie i szybko zastyga. Tusz jest wodoodporny i to jest jego ogromną zaletą, bo powiedziałabym że jest niezniszczalny. Byłam z nim na basenie i w saunie i nie ruszył się z miejsca. Przetrwał również deszcz :P
Nie uczula ani się nie kruszy .
Podsumowując jestem zachwycona. Mam rzęsy długie i ciężko mi jest dostać mascarę, która ładnie by je rozczesywała bez konieczności machania nią 15 razy aby włoski były oddzielone.
Jak za taką cenę uważam, że jest to na prawdę produkt godny polecenia.
BUZIAKI!!

25 października 2017

RECENZJA! Etre Belle Golden Skin krem pod oczy

Dzień dobry kochani!!

Przez ostatnie kilka miesięcy na moim Instagramie mogliście zobaczyć, że krem pod oczy Golden Skin jest moją rutyna w pielęgnacji. I przyznaję, że bardzo się z nim polubiłam. Dlatego dzisiejszy post chciałabym poświęcić mu całkowicie, ponieważ uważam, że jest godny uwagi.

Cena regularna: 238 zł za 30 ml ( na stronie etrebelle.pl)
Tradycyjnie na początek kilka słów od producenta:
Krem pielęgnujący okolice oczu z kawiorem, złotem i miodem.
Składniki aktywne działają nawilżająco i regenerująco, przeciwdziałając starzeniu się skóry wokół oczu. Matryksyl wspomaga syntezę kolagenu i dba o napięcie. Stosowany pod makijaż oczu przedłuża jego trwałość.
Wskazania: Do codziennego stosowania rano i wieczorem.
Składniki aktywne: miód, arginina, immucell, kawior, złoto, matryksyl

Krem przychodzi do nas w pięknym złotym opakowaniu. Jest ono dość ciężkie i wykonane z porządnej jakości plastiku. Po otwarciu mamy również wieczko zabezpieczające.
Konsystencja jest zbita, ale podczas aplikacji krem jest lekki. Po otwarciu widzimy delikatne złote drobinki, ale nie są one z żaden sposób widoczne na twarzy.
Do zakupu tego kremu zachęcił mnie przede wszystkim jego skład. Aktywne składniki mają na celu poprawić kondycję skóry, wygładzić i rozjaśnić okolicę wokół oczu.
Dodatkowo też, mimo wysokiej ceny plusem jest pojemność. Większość wysoko półkowych kremów pod oczy ma małe pojemności max 15 ml. Ten ma tych ml aż 30 więc mimo wysokiej ceny starczy na dwa razy dłużej, co z perspektywy czasu nie wydaje się być tak zabójczą ceną.
Zapach jest bardzo delikatny i przyjemny
Przejdźmy zatem do samego działania. Bardzo polubiłam ten krem. Ma lekką konsystencję, nie obciąża skóry wokół oczu i ładnie się wchłania. Świetnie nadaje się pod makijaż i dobrze współpracuje z korektorami i podkładem.
Nie uczula, nie podrażnia i spokojnie można go aplikować pod oczy jak i na górną powiekę. Ja zawsze to co mi zostanie na palcu po roztarciu i wklepaniu pod oko nakładam też na górną powiekę. Nie przetłuszcza jej i szybko się wchłania.
Nie podrażnia oczu.
Po użyciu tego kremu skóra jest nawilżona, gładka i rozświetlona. Jest na prawdę świetny. Efekt zmęczenia jest zniwelowany a skóra odżywiona. Poprawia się jej kondycja i to po dłuższym czasie stosowania jest zauważalne.
Podsumowując!
Mimo iż jest to krem dość drogi uważam, że jest godny polecenia. Ja to opakowanie mam spokojnie od 4 miesięcy i została mi go jeszcze połowa. Patrząc na wydajność i widoczne efekty cena jest do przełknięcia.
Ostatnio staram się inwestować w swoją pielęgnację i częściej sięgam po produkty z wyższej półki. Tak jak w części produktów te efekty są ale nie ma efektu WOW tak wiem, że po ten krem jestem w stanie wrócić do sklepu i wiem że będę zadowolona!
BUZIAKI!!

23 października 2017

RECENZJA! Too Faced matte liquid lipstic

Hej kochane!

Zapraszam Was dziś na recenzję jednych z bardziej znanych matowych płynnych pomadek firmy TOO FECD!
Zacznę od tego, że posiadam dwa odcienie. Na pierwszy rzut są one do siebie bardzo podobne ale jak się malujemy to dopiero widać jaka jest ogromna między nimi różnica.
Dokładna nazwa produktu to Too Faced Melted Matte 
Możemy je w Polsce dostać np w Sephora
Cena regularna 99 zł 
Moje odcienie to:
Queen B - ulubiony odcień na ustach an co dzień, czyli brudny róż
Drugi kolorek to piękny nudziak czyli Child Star 
Przejdźmy zatem do samej recenzji :
Pomadki są piękne. Bardzo dobrze napigmentowane przez co ich aplikacja to totalna łatwizna. Nie trzeba 20 razy poprawiać ust, jedno przejechanie i kolor już jest.
Zapach mnie bardzo zadziwił, bo jest słodki i trochę przypomina mi czekoladowo ciasteczkowy pudding.
Zastyganie -  pomadka potrzebuje około 30-40 sekund żeby zastygnąć całkowicie na pełen mat
Trwałość - te pomadki są NIEZNISZCZALNE! jak nałożyłam je pierwszy raz na dłoń, że zobaczyć kolory to szorowanie szczotką ich nie ruszyło :O pomógł dopiero Olejek i to też musiałam się nieźle namachać. Na ustach mam wrażenie że idzie to trochę łatwiej, ale to też może być spowodowane, tym że zmywam ją po całym dniu a nie po godzinie gdzie jest jeszcze świeżo zastygnięta.
Cena - myślę że jak za taką jakość i trwałość są warte zainwestowania, ale zdaję sobie sprawę, że jednak 100 zł za pomadkę to sporo.

Niżej wrzucę Wam jeszcze porównanie obu kolorków:
Ja jestem z nich bardzo zadowolona! Świetnie spisują się na codzień jak i na wieczorne wyjście. Z nimi wiem, że nie muszę się martwić o to jak moje usta wyglądają bo wiem że wyglądają świetnie.
A Wy co myślicie? Macie którąś z tych pomadek? A może uważacie że 100 zł na pomadkę to zdecudowanie za dużo?
Dajcie koniecznie znać!
BUZIAKI! 

22 października 2017

RECENZJA! Plastry na nos Purederm Botanical Choice Tea Tree

Hej kochani!

Dzisiaj zapraszam Was na szybką recenzję plastrów na nos z PUREDERM. Kupiłam je całkiem można powiedzieć przypadkowo w Biedronce na promocji za jakieś 6,99 zł . Normalnie kosztują około 10zł. Chciałam je przetestować, sprawdzić i przy okazji oczyścić sobie nos z małych zaskórników.
 Zacznę od tego co pisze producent:

Purederm Botanical Choice Tea Tree Nose Pore Strips plastry nas nos z ekstraktem z drzewa herbacianego to skuteczna terapia oczyszczająca przeznaczona do odtykania porów i usuwania wągrów.
Aktywna warstwa wnika głęboko w pory, dokładnie oczyszczając skórę z tłuszczu i zanieczyszczeń pozostawiając skórę czystą i gładką. Olejek z drzewa herbacianego wspomaga leczenie stanów zapalnych, łatwo przenika przez skórę i działa bakteriobójczo. Już po pierwszym użyciu plastrów oczyszczających Purederm Botanical Choice widoczna będzie poprawa stanu skóry, pory są szczelniejsze, czystsze i mniej widoczne.

Powiem tak... dla mnie to totalna klapa. Niestety...
Nie wiem czy to działa tylko na na prawdę bardzo duże wągry i zanieczyszczenia, bo mój nos pozostał nietknięty jeśli chodzi o oczyszczenie.
Oczywiście aplikowałam go tak jak zaleca producent i w aplikacji jest to produkt łatwy, dobrze trzyma się górnej części nosa. Po 10 minutach czuć już ściągnięcie skóry bo woda zaczyna parować i plasterek staje się twardy.
Tak wyglądał płatek po zdjęciu :
 Niestety co zauważyłam, jest go bardzo ciężko od skóry odkleić bo jest tak twardy, mało tego części tego plasterka oderwały się od warstwy wierzchniej i zostały mi na nosie.
Kilka pojedynczych zaskórników wyszło.. ale jak przejechałam pałeczką do oczyszczania wągrów ręcznie po nosie to ręcznie wyszło ich znacznie więcej niż przy pomocy tych plastrów.
Dodatkowo skóra była bardzo przesuszona i w niektórych miejscach przez to wręcz podrażniona.

Podsumowując - na mnie te plastry w ogóle nie działają. Może jest to wina tego, że na moim nosie nie mam dużych zanieczyszczeń, a może po prostu ten produkt jest beznadziejny. Bo jednak jak oczyszczam nos ręcznie, to efekt jest widoczny od razu, mało tego zajmuje mi to znacznie mniej czasu.
Dajcie mi znać czy u Was ten produkt się sprawdził i co o nim sądzicie. Widziałam ,że opinie są różne. U mnie niestety się nie sprawdziły.

21 października 2017

FASHION! Zaful Wish List - Winter is comming

Hej kochane!

Witam Was tym razem w poście modowym! Nazwałam go "winter is comming" bo niestety ale pogoda nas nie rozpieszcza i na zewnątrz robi się coraz zimniej.
Ostatnio odezwał się do mnie sklep Zaful i dziś o nim a w zasadzie o ubraniach jakie u nich znajdziemy.
Przyznam się, że zdarza mi się robić zakupy na takich stronach i stają się one coraz bardziej popularne. Raz ze względu na ceny a dwa ze względu na bardzo duży wybór i różnorodność.
Hey dear!
Hello, this time in fashion post! I called it "winter is comming" because unfortunately the weather doesn't spoil us and the outdoors gets colder.
Today topic is Zaful  shop and today about it and in principle about the clothes we find them.
Shopping on these sites are becoming more and more popular. One because of the price and two because of the great variety.

W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić Wam dwie stylizacje, które uważam że świetnie mogą spisać się zimą i będą bardzo modne.
Pierwsza stylizacja wykorzystuje czarny kożuszek i lekko rockowe dodatki.
In today's post I would like to present you two stylizations, which can do well in winter and will be very fashionable.
First styling uses black sheepskin jacket and slightly rocky accessories.
Kurtka /jacket/- KLIK
Torebka /bag/ - KLIK
Okulary /glasses/ - KLIK
Buty /boots/ - KLIK
Zobacz też inne kurtki /See more jackets/
Druga stylizacja trochę bardziej dziewczęca z futrzakiem. I powiem Wam że korci mnie bardzo takie futerko!  Do tego oczywiście klasyczne czarne dodatki i jesteśmy gotowe! 
Second styling is a bit more girly with a furry. And I really like this style. Do it with classic black accessories and we are ready!
Płaszcz /coat/  - KLIK
Kapelusz /hat/ - KLIK
Torebka /bag/ - KLIK
Buty /boots/  - KLIK
Zobacz też inne płaszcze /See more coat/

Koniecznie dajcie mi znać, która ze stylizacji podoba Wam się najbardziej i czy korzystacie z tego typu sklepów. Zachęcam Was do odwiedzenia strony www.zaful.com  i zapoznania się z linkami pod zdjęciami. 
BUZIAKI