, , , , ,

Recenzja! Revers Cosmetics HD Beauty

Dzień dobry kochani!
Piękna pogoda zaczyna coraz częściej pojawiać się za oknem i to wprawia mnie w bardzo pozytywny nastrój. Już czuć wiosnę i mam nadzieję, że macie w sobie tyle samo energii co ja. Dzisiaj zapraszam Was na recenzję kolejnego produkty z marki Revers Cosmetics i jest to paletka cieni do powiek HD Beauty.
Ja swoją mam w odcieniu 07, która wpada w różowo, fioletowe tony z dodatkiem srebra. Stwierdziłam, że takiej kolorystyki nie ma u mnie za wiele i że będzie to dobra kolorystyka.
Paletke kupicie za niecałe 10 zł. 
Producent na stronie podkreśla, że paletka ta jest wielofunkcyjna i dzięki temu będziemy w stanie wykonać nią makijaż dzienny, elegancki czy imprezowy. W paletce mamy 4 cienie o różnych wykończeniach: satynowy, metaliczny, perłowy i matowy. Produkt przeznaczony jest dla wszystkich kobiet, które nie boją się eksperymentów z makijażem i podążają za panującymi trendami.
Paletka wykonana jest z dobrej jakości plastiku i ma przeźroczyste wieczko, dzięki czemu wiemy, po jakie kolory sięgamy. Niestety nie ma ona lusterka, więc w podróż musimy zabrać oddzielne, ale może mieć to też swój plus – dzięki temu produkt jest tańszy.
Tak jak wspomniałam Wam wyżej, takie kolory nie występują u mnie w kolekcji, więc tym bardziej ciesze się, że mogłam wykonać makijaż z ich użyciem. Cienie są dość pudrowe, ale co plus nie osypują się.
Pigmentacja na swatchach jak widzicie jest całkiem fajna, na powiece jednak aby uzyskać taki pigment musimy kilka razy kolor dołożyć. Myślę, że będzie to świetny produkt dla osób początkujących lub jeszcze nie do końca wprawionych w robienie makijażu. Możliwość budowania pigmentu dla osób bardziej zaawansowanych nie będzie tak zachęcająca, ale dla początkujących to bardzo dobra opcja, ponieważ możemy stworzyć fajny look a przy tym na przykład nie zrobimy sobie plamy czy nie przesadzimy z kolorem przy pierwszej aplikacji.

Ja jestem zadowolona z efektu końcowego jaki osiągnęłam tylko przy użyciu tej paletki. Jasny różowy cień nałożyłam dość intensywnie w załamanie powieki i lekko powyżej. Następnie najciemnijeszy kolor wpadający w fiolet zaaplikowałam w zewnętrzny kącik i lekko też w załamanie, ociepliło to lekko look. A zewnętrzny kącik stopniowo nim przyciemniałam. Na środek powieki poleciało połaczenie obu srebrnych cieni i gotowe.
Mi się podoba a Wam? Dajcie koniecznie znać!
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , , , , ,

Zakupy

Dzień dobry kochani!
Wyprzedaże juz powoli się kończą i przyanję że nawet udało mi się znaleźć chwilę czasu aby podjechać do centrum handlowego aby kupić to i owo. Podczas zakupów odzieżowych byłam wręcz przerażona tym jak wyglądały sklepy (ciuchy na podłodze, podarte, brudne..) no i tym jak zachowywały się „kobiety” .. wyglądało to jak istne pole walki, więc stwierdzam, że zdecydowanie wygodniejsze są dla mnie zakupy online i przy nich zostane :D
W dzisiejszym poście zapraszam Was na zakupy akcesoryjne, kosmetyczne i dodatki do domu a w kolejnym pojawią się ubrania kupione głównie podczas wyprzedaży :)

Zacznę od kosmetyków. Tutaj kilka perełek złapanych na SALE w sklepie online Sephory.
Za na prawdę fajną cenę udało mi się kupić paletkę rozświetlaczy Sephora, pędzelek do blendowania z Zoeva oraz jedna z moich ulubionych wersji: płynna matowa pomadka ze Smashbox
W hebe oraz Rossmann trochę pielęgnacji z Cetaphil min. emulsja do mycia oraz krem nawilżający do cery wrażliwej.
Kupiłam także maske z proteinami mlecznymi z Kallos i dwa dezodoranty, jeden mój ulubiony z Nivea a drugi to nowość z Le Petit Marseillais - uwielbiam ich żele pod prysznic więc jak zobaczyłam, że jest w moim ulubionym zapachu to od raz wylądował w moim koszyku :D
Na próbę w rossmann znalazłam także taki odświerżacz do szafy, ponieważ nie bardzo przepadamz a wkładami, które albo nie maja ładnych zapachow albo szybko wietrzeją, to stwierdziłam że może wlasnie taki spray bedzie dobry - jeszcze go nigdy nie miałam.
W Pepco za niecałe 10 zł dorwałam taką drewnianą podstawkę. Ona generalnie jest przeznaczona do łazienki, ale stwierdziałm że zarówno do zdjęć jak i na moją toaletkę będzie się nadawała świetnie.
Przejdźmy do Home and You i tutaj przyznam ogromne zaskoczenie na plus, bo w tym roku nie dość, że bardzo dużo rzeczy było na wyprzedaży, to wkońcu były one faktycznie w cenach wyprzedażowych :D (if you know what i mean) :P
Zacznę od mini prezentu na walentynki, jaki kupiłam dla siebie i dla mojego faceta - jak zobaczyłam zestaw tych kubków to stwierdziłam "hahaha muszą być nasze" :D 
Rzecz, której się mega ucieszyłam to lustrzana podstawka, którą widzicie na zdjęciu niżej. Wrecznie nie mogłam uwierzyć że na wyprzedaży ostała się taka perełka i to jeszcze za lekko ponad 20 zł :D sprawdziłam tylko czy jest cała i od razu leciałam z nią do kasy :)
Spodobał mi się takze duży, masywny biały kubek. Prosty w kształcie i zdobieniach, bo ma tylko lekko posrebrzane ramki oraz srebrną gwiazdeczkę na środku z jednej strony. Kosztował jakieś 10 zł więc stwierdziałm czemu nie :)
I na koniec piękna biała podstawka na przekąski z aniołkiem na środku. Zakup typowo z myślą o urodzinach mojej mamy, która uwielbia aniołki no i często przyjmuje gości. I na samo przyjęcie urodzinowe sprawdziło się świetnie do słodyczy :)
I na dziś to tyle jeśli chodzi o zakupy :) czy coś szczególnie przyciągnęło Waszą uwagę? Ja ze wszystkiego jestem bardzo zadowolona a już typowo hitem zakupów jest właśnie te lustrzana taca <3
Miłego dzionka! BUZIAKI
Share:
Read More
, , , , , , , ,

Zestaw TODAY od Avon

Dzień dobry kochani!
Jakiś czas temu pokazywałam Wam moje dwa nowe zapachy z Avon <przeczytaj tu>. W dzisiejszym wpiście zostajemy w obrębie tej marki ale przedstawię Wam dwa produkty,które w mojej toaletce goszczą już od kilku lat i chętnie do nich wracam. Mowa tu, jak zapewne widzieliście po tytule o zapachu Today. Jestem jeden ze najbardziej znanych serii zapachów Avon TTA, czyli Today Tommorow Always.

Do wody perfumowanej możemy dostać także w zestawie perfumowany balsam do ciała i dzisiaj właśnie o tych dwóch produktach. Zaczynamy!
Pierwszą chciałabym opisać Wam wodę pefumowaną, bo po nią sięgam zdecydowanie częsciej niż po balsam. W szklanym flakoniku dostajemy 50ml produktu za ok 110 zł chociaż często są one na promocji i mozna jest kupić za ok 60-70 zł.
Tradycyjnie zacznijmy od tego jakie informacje znajdziemy na stronie producenta:
Today to zapach stworzony dla kobiet kochających życie w każdym jego aspekcie. Najpierw dotrą do Ciebie ciepłe, ponętne nuty frezji i kwiatów budlei, którym w naturze nie mogą się oprzeć motyle. Gdy zapach rozgości na Twojej skórze, poczujesz przyjemną woń kwiatów pomarańczy i płatków hibiskusa. Ciepło jedwabistego piżma i sandałowca indyjskiego otuli Cię jako ostatnie, wprawiając Cię w przyjemny, radosny nastrój. 
Nuty głowy: kwiaty budlei, frezja, sok kaktusowy
Nuty serca: kwiaty pomarańczy, płatki hibiskusa, ylang-ylang

Nuty bazy: jedwabiste piżmo, mleko cedrowe, sandałowiec indyjski 
Jest to zapach zdecydowanie intnsywny i wyczulany przez cały dzień. Mi osobiście się to podoba, ponieważ psikając się nim rano popołudniu wszystko nadal ładnie pachnie. Dominujacym zapachem są nuty kwiatowe lekko słodkie ale nie przesadnie. Prócz trwałości jest on bardzo kobiecy i świetnie sprawdzi się zarówno na co dzień jak i na wieczorne wyjscie. 
Produktem, który lubię używać na wieczorne lub większe wyjścia jest balsam perfumowany. Dostajemy go w ładnie wygladającej tubce o pojemnosci 150 ml za cenę około 35 zł.  Zwykle noszę sukienki z odkrytymi ramionami i rękoma oraz wybieram długośc przed kolano. Taki produkt świetnie się sprawdza jeśli po prysznicy chce się czuć świeżo i pięknie pachnieć przez absolutnie cały wieczór. Skóra jest ładnie nawilżona a przy tym pięknie pachnie.

Zapach nie jest nachalny ale wyczuwalny a dzieki temu że pachnie jak woda perfumowana podnosi atrakcyjność zapachu.  
Producent pisze o nim następujaco:

Balsam do ciała przywróci skórze odpowiedni poziom nawilżenia. Sprawi, że stanie się gładka i miękka w dotyku. Dodatek kompozycji zapachowej TTA Today pozostawi na ciele pachnącą warstwę, która utrzyma się przez długi czas.

Balsam jest lekki i przyjemny w aplikacji. Nie lepi i ładnie, chociaż delikatnie nawilża skórę. Jak dla mnie jest to bardzo fajna opcja, zwłaszcza na jakieś większe wieczorne wyjscia.



Jeśli chodzi o sam zapach to ja bardzo się z nim polubiłam i myślę, że jest to opcja która spodoba się nie jednej kobiecie. Dodatkowo sam flakonik jest uroczy, prosty ale jednak ma coś w sobie.
Napiszcie koniecznie w komentarzu czy znacie ten zapach lub inny z serii TTA. Jestem abrdzo ciekawa co o nich sądzicie
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , ,

Recenzja! Revers Cosmetics Lakier do ust Show matte lip lacquer

Dzień dobry kochani!
Jakiś czas temu na Instagramie pokazywałam Wam nowości z marki Revers Cosmetics , jakie wzbogaciły moją kosmetyczkę. Przyznaję szczerze, że z kosmetykami tej firmy miałam wtedy styczność po raz pierwszy i bardzo mnie one ciekawiły, dlatego od razu zabrałam się za ich testowanie.
Pierwszym produktem, o którym chciałabym Wam opowiedzieć jest matowy lakier do ust. Jak wiecie uwielbiam produkty do ust i bardzo często po nie sięgam. Zdecydowałam się na odcień numer 06 i jest to kolor w sam raz na co dzień.
Delikatny nudziak wpadający w lekko różowe tony. Dla blondynki o jasnej karnacji pasuje idealnie.
Za 9 ml musimy zapłacić około 9 zł.
Producent przedstawia produkt jako innowacyjny lakier do ust łączący w sobie trwałość pigmentów i głębie kolorów szminki z wyjątkowym matowym wykończeniem. Ma on posiadać kremową formułę, która nie będzie wysuszała ani sklejała ust.
Ma ona mieć także wysoką odpornością na rozmazywanie nawet do 6 godzin. Elastyczny niezwykle miękki aplikator ma zapewnić wygodne rozprowadzenie produktu. Jedno pociągnięcie ma nad dać pełne krycie i efekt nieskazitelnego niezwykle trwałego makijażu ust.
Producent po aplikacji zaleca odczekać do jego całkowitego wyschnięcia. I dopiero po wyschnięciu można nałożyć kolejną warstwę, która zbuduje głębię koloru.

Jak jest na prawdę?
Zacznę od opakowania. Lakier dostajemy w standarodow wyglądającym, plastikowym, zakręcanym opakowaniu. Aplikator także wygląda tradycyjnie, ale to mi osobiście nie przeszkadza, ponieważ do takich właśnie jestem przyzwyczajona i są one po prostu najwygodniejsze.
Konsystencja faktycznie jest kremowa i przyjemna dla ust. 
Byłam pozytywnie zaskoczona tym, że pomadka już przy aplikacji jest matowa na ustach i nie potrzebuje dużo czasu, żeby zastygnąć. Nie zastyga ona jednak całkowicie, po przyłożeniu ust do dłoni delikatnie się ona odbija. Mimo to pomadka całkiem ładnie trzyma się na ustach. Zjada się równomiernie i nie rozmazuje po twarzy.
Aby uzyskać pełny pigment proponuję na jedno zanurzenie w pojemniczku nakładać najpierw dolna, a następnie po drugim zanurzeniu dopiero górną część. Wtedy uzyskamy znacznie lepszy efekt.
Na zdjęciu wyżej możecie zobaczyć jak prezentuje się ona na ustach. Dla mnie, jako że jestem naturalną blondynką o jasnej cerze spisuje się bardzo fajnie. A Wam jak się podoba?
BUZIAKI
Share:
Read More
, , , , , , ,

Recenzja! Delia Cosmetics Hyaluronic Acid - serum do twarzy

Dzień dobry kochani!
Witam Was serdecznie, w kolejnym pięknym dniu i koeljnej recenzji na moim blogu. Dziś przychodzę do Was z moją opinią na temat jednego z produktów jakie znalazłam w świątecznym kalendarzu adwentowym z Delia Cosmetics.
Przyznaje, że znalazło się tam kilka nowości i na prawdę ciekawych kosmetyów.
Delia Hyaluronic Acid to nawilżające serum do twarzy z kwasem hialuronowym zamknięte w szklanej buteleczce o pojemności 10ml. Jak wiecie uwielbiam tego typu produkty, więc od raz zabarałam się za jego testowanie!
Kupicie do za ok 15 zł.
Zacznę standardowo od tego co o produkcie pisze nam producent. Otóż zapewnia on nas, że kosmetyk ma skoncentrowaną formułę bez parabenów, która będzie intensywnie nawilżała i wypełniała drobne zmarszczki. Pobudza skórę do odnowy, przez co ma ją wygładzić i odnowić.
Polecany jest jako zabieg do cery odwodnionej i zmęczonej już od 25. roku życia (codziennie wieczorem przez miesiąc) lub do stosowania dla skóry 50+ (2 razy w tygodniu wieczorem, samodzielnie lub pod krem)
Serum dostajemy w zgrabnej, szlaknej buteleczce z pipetą. Jest to bardzo fajne rozwiązanie, ponieważ możemy zaaplikować pordukt bezporśrednio na twarz no i przy okazji nie wylejemy go za dużo. Co znacznie wpływa na jego wydajność.
Jeśli chodzi o uczucie na twarzy, to zaraz po nałożeniu, czujemy delikatny efekt chłodzący który po chwili mija i serum zaczyna działać. Osoby, które nigdy nie używały produktu z kwasem hialuronowym mogą przy pierwszych dwóch czy trzecha aplikacjach odczuwać delikatne mrowienie, ale na szczęście nie jest to nic nie przyjemnego.

Po kilku dniach regularnego stosowania zauważyłam delikatną różnicę, na plus czywiście, w napieciu skóry jak również nie wyglądała ona na taką zmęczoną.  
Tego typu serum używam podczas wieczornej pielęgnacji i jestem zadowlonona jak moja buzia wygląda na następny dzień. Za przystępną cenę dostajemy dobry produkt, który moze uzupełnić naszą pielęgnację o dodatkowe właściwości napinające skóre. Jedną rzeczą którą ewentualnie bym zmieniła, to wypuściała serum w większej pojemności, gdyż 10 ml nie starcza na długo.
Dajcie koniecznie znać, czy spotkaliście się już z tym kosmetykiem i jak Wam się sprawdził. Jestem abrdzo ciekawa, czy lubicie tego typu sera do twarzy?
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , , , , ,

Walentynki z Bi-es zapach dla niej i dla niego

Dzień dobry kochani!
Od zawsze uważam, że drobne święta są dobrą okazją, aby zrobić coś miłego dla bliskiej nam osoby. Bardzo często na co dzień nie myślimy o dawaniu prezentów, a takie dni sprawiają, że człowiek od razu ma lepszy humor, bardziej pozytywne nastawienie i chce zrobić niespodzianka na przykład swojej drugiej połówce.
Takim właśnie świętem są, chociażby Walentynki. My co roku obchodzimy to „święto” zakochanych i staramy się zawsze spędzić je razem w miły sposób robiąc coś dodatkowo. Są kwiaty, kolacja i drobne prezenty. W internecie jest mnóstwo inspiracji, jeśli chodzi o prezenty a jednym z nich są między innymi perfumy.
Dobrze dobrany zapach, w eleganckim flakoniku i ładnie zapakowany zawsze będzie trafionym prezentem. Bardzo często firmy wypuszczają Edycje Limitowane z okazji danego święta i tak na przykład zrobiła marka Bi-es z okazji Walentynek.
Oferują nam dwa zapachy – dla Niej nr 44 i dla Niego nr 11.
Bi-es no 44
Nuty zapachowe: bergamotka, arbuz, owoce leśne, akord zielonych liści, jaśmin, róża, konwalia, lilia wodna, paczula, drzewo sandałowe, piżmo, wanilia, piżmo tonka.
Zapach idealny dla kobiet pewnych siebie i chcących poczuć się seksownie. Jest lekki, ale wyrazisty ma dużo nut kwiatowych, delikatnie słodkich, które przechodzą w nasycone zapachy piżma i drzewa sandałowego. Zapach sprawdzi się dobrze na co dzień, ale także na wieczorne wyjście np. na Walentynkową kolację
Bi-es no 11
Nuty zapachowe: cytryna, pomarańcza, róża, peonia, nuty morskie, wetiwer, piżmo, jaśmin.
Zapach dla Panów jest trochę bardziej stonowany, mimo iż ma nuty cytrusowe to wetiwer sprawia, że jest to zapach mocny, drzewny , którego aromat rozwija się bardzo powoli i wraz z upływającym czasem staje się coraz bardziej intensywny, perfumy z wetiwerem są trwalsze i dłużej wyczuwalne na skórze.
Oba zapachy dostajemy w elegancko wyglądających kartonikach. Flakony są proste, ale przyznaje, że mają coś w sobie i wyglądają estetycznie. Najważniejszy jest przecież zapach! Jeśli lubicie spójność w związku to jest to połączenie idealne, bo zapachy bardzo dobrze współgrają ze sobą.
Są eleganckie,lekkie, ale wyraziste i nie są ciężkie czy przytłaczające. Bardzo ładnie się utrzymują. Charakteryzują się narastającą intensywnością zapachu i uniwersalnością ich noszenia.
Jak Wam się podoba taka opcja na prezent? Myślę, że jest to świetna propozycja zarówno dla niej i dla niego. Nie absorbujący wzroku flakonik na pewno przypadnie do gustu większości Panów, a z racji spójności do partnera będzie też podobał się Paniom.
Dajcie koniecznie znać czy miałyście już styczność z produktami marki Bi-es i co o nich sądzicie. Co Wy planujecie dać swojej drugiej połówce lub też sympatii na Walentynki?
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , ,

RECENZJA! Krem pod oczy NAOBAY natural & organic

Dizeń dobry kochani!
Od długiego czasu szukam idealnego kremu pod oczy. Zależy mi nie tylko na nawilżeniu skóry ale takze zniwelowaniu oznak zmęczenia i worków pod oczami.
Jakiś czas temu w moje ręce wpadł krem z marki NAOBAY Antiox Eye Contour Cream.
Zaciekawił mnie on szczególnie, że nigdy wcześniej nie miałam styczności z tą firmą, ma świetny naturalny skład i jest to produkt dość drogi, gdyż za 20 ml musimy zapłacić między 90 -120 zł 
Tradycyjnie zacznę od informacji jakie na jego temat znalazłam:
Antiox Eye Contour krem jest lekki krem, który zwalcza oznaki starzenia, obrzęki i zmęczenie wokół oczu, przy jednoczesnej ochronie skóry. Krem pod oczy ładnie komponuje się w delikatną skórę pod oczami i przywraca naturalną elastyczność skóry, promowanie zdrowszego, młodzieńczy wygląd i zapewnia niesamowitą poświatę.
99,5% składników są naturalne pochodzenie. 13,5% składników z ekologicznych hodowli.
Zacznę od tego, że krem dostajemy w smukłej małej białej tubce, zakończonej zakrętką wykonaną z tworzywa drewnianego. Nie spotkałam się wcześniej z takim wykonaniem. Aplikacja produktu jest łatwa i przyjemna, ponieważ zakończony jest on dziubkiem, dzięki któremu z łatwością zaaplikujemy produkt bezpośrednio pod oko.
Konsystencja jest dość zwarta, ale faktycznie lekka tak jak zapewnia nas producent. Zapach jest przyjemny, chociaż praktycznie nie wyczuwalny. 
Przejdźmy zatem do samego działania. Powiedziałabym, że tak samo jak krem jest lekki tak samo lekkie jest jego działanie przeciwzmarszczokwe. I tak jak do nawilżenia skóry nie mam się do czego przyczepić, bo skóra była bardzo fajnie odżywiona i nawilżona tak niestety nie zauważyłam większej różnicy jeśli chodzi o napięcie skóry i redukcje zmarszczek czy worków pod oczami, mimo codziennego stosowania rano i wieczorem.
Niemniej jednak jest to krem który bardzo fajnie sprawdził się pod makijaż. Żadnen korektor mi się nie zważył i skóra nie była dzięki niemu przesuszona. 
Czy jest to produkt warty uwagi? Jeśli ktoś ceni sobie kosmetyki praktycznie w 100% składające się ze składników naturalnych to jak najbardziej. Jeśli ktos szuka kremu dobrze nawilżającego i nie uczulającego – jak najbardziej. Jednak jeśli komuś tak jak mi zależy na niwelacji worków pod oczami, albo redukcji zmarszczek, to nie zobaczy zbyt dużych rezultatów. Niestety..
Dalszą ocenę oczywiście pozostawiam Wam :) Napiszcie koniecznie w komentarzu czy znacie ten produkt i jakie jest Wasze zdanie na jego temat.. jestem abrdzo ciekawa
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , ,

Nowe zapachy z AVON

Dzień dobry kochani!

Zaczynamy koleny miesiąc i oczywiście nie może zabraknąć zapachowych nowości. Ostatnio na blogu zamieściłam spory projekt denko, w którym mogliście zobaczyć kilka zużytych flakoników <przeczytaj tu> więc trzeba uzupełnić zapasy :D hihi
Dzisiaj dwie wody perfumowane z AVON. Stwierdziłam, że dawno nie miałam od nich perfumów i czas to zmienić
Pierwszy zapach to Aspire Debut. Mamy tu 50 ml za około 60 zł
Kwiatowo-orientalna rodzina zapachowa sprawia, że jest to zapach ciepły, który w czasie zimy rozgrzeje Nas od wewnątrz. Wyczuwalne w Avon Aspire Debut Dla Niej nuty owoców liczi, lilii, ciepłej żywicy orientalnej i róży sprawiają, że Aspire Debut cieszy się niezwykle dużą popularnością.
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: gruszka, mandarynka, liczi
Nuta serca: lilia, róża, konwalia
Nuta bazy: ciepłe żywice, wanilia, drewno cedrowe
Drugi zapach ma już bardziej ozdobny flakonik i jest to Avon Cherish. Mamy tu również 50 ml za cenę ok 80 zł
Nuty zapachowe:
Nuta głowy: różowy pieprz
Nuta bazy: białe piżmo, drzewo sandałowe
Nuta serca: jaśmin arabski, lilia
Jak widzicie oba zapachy trafiają w słodkie i ciepłe nuty. Ale przyznaje, że są całkowicie inne Pierwszy jest bardziej wyrazisty i ciężki. Bardzo fajnie sprawdzi się na chłodniejsze dni lub wieczorne wyjścia. Drugi zaś jest delikatniejszy, trochę bardziej przyjazdy i nie inwazyjny, w sam raz na co dzień.
Opakowania obu wód są ładne, zgrabne i kobiece. Cherish ma trochę bardziej fikuśną nakrętkę.

Jeśli chodzi o utrzymywanie się to Aspire Debut z racji swojej intensywności utrzymuje się dłużej i cały dzień jest wyczuwalny. Aspire jest lżejszy więc szybciej się do niego przyzwyczajamy i przez to po kilku godzinach jest już przez nas mniej wyczuwalny ale dla osób nas otaczających pachnie równie ładnie. 
Jestem bardzo ciekawa czy znacie któryś z tych zapachów i jaka wersja bardziej by do Was pasowała. Mocna i intensywna czy bardziej delikatna i słodsza? Dajcie koniecnie znać!
BUZIAKI
Share:
Read More