, , , , , , , , , ,

Jak pozbyć się zółtych refleksów na włosach ?

Dzień dobry kochani!
Jak wiecie dość dużą uwagę poświęcam pielęgnacji moich włosów. I dzisiaj o nich właśnie. Mam włosy długie (prawie do pośladków) rozjaśnianie. Ich naturalny kolor to popielaty blond. Każdą dziewczynę, która rozjaśnia włosy dopada taki moment, gdzie zadaje sobie pytanie „Jak pozbyć się tego żółtego tonu z włosów?”.

Może się tak stać zaraz po rozjaśnianiu zwłaszcza ciemnych włosów lub z czasem po wielu myciach. U mnie bardzo często dzieje się tak przy rozjaśnianiu odrostów. 
Dzieje się tak, dlatego że wypłukujemy barwniki z naszych włosów. Niebieski barwnik, odpowiedzialny za chłodne tony jest najmniej trwały, dlatego wypłukuje się jako pierwszy. Zaraz za nim idzie czerwony. Niestety najbardziej trwałym i uciążliwym barwnikiem jest barwnik żółty. Dlatego mając włosy rozjaśniane/farbowane na blond warto pamiętać, aby raz na jakiś czas tego barwnika naszym włosom dostarczyć. I o tym właśnie w dzisiejszym poście.
Oczywiście można udać się z tym „problemem” do fryzjera. Ale zwykle takie wizyty nie należą do najtańszych a po co wydawać pieniądze, skoro można temu zaradzić samemu w domu i to nie dużym kosztem.

Dwa produkty, które przychodzą mi z pomocą to płukanka Joanna oraz szampon Silver firmy Swiss O-Par.
O szamponie Silver wspominałam Wam już nie raz, odkryłam go całkiem przypadkiem w zeszłym roku i od tamtego czasu kupuję go regularnie.  Bez problemu kupicie go w Rossmann za około 17 zł, chociaż ja często kupuję go na promocji za jakieś 12 i robię zapas :)
Intensywna, fioletowa substancja czynna usuwa z włosów niepożądany żółty odcień. Siwe lub mocna rozjaśnione włosy uzyskają delikatny srebrzysty połysk.

Ładnie się pieni, po spienieniu spinam włosy klamrą i zostawiam na 2 -3 min, po czym spłukuję i nakładam odzywkę. 
Jeśli chodzi o tą płukankę to przyznaje, że odkryłam ja całkiem niedawno i wcale tak łatwo nie było ją kupić, bo w Hebe non stop była wyprzedana. Świadczyć może to tylko o tym, że produkt ten jest naprawdę dobry i kobiety chętnie po niego sięgają. Dodatkowo kosztuje on 10 zł więc czego więcej do szczęścia potrzeba. Tani produkt a bardzo fajnie działa.
Niebieska płukanka do włosów niweluje żółty refleks włosów siwych, blond oraz rozjaśnianych nadając im platynowy odcień, połysk i piękny wygląd.

Z płukanką jest trochę więcej zabawy, jeśli chodzi o aplikację i trzeba uważać, bo zbyt długie trzymanie w niej włosów może je delikatnie zabarwić na niebiesko. Jednak bez obaw :) 

Ja używam ją najpierw na odrost a później spłukuję resztę włosów (pamiętajmy, że końcówki, które były farbowane już nie raz, zawsze szybciej złapią pigment). Postępuję zgodnie z instrukcją, do miski (w której swobodnie zmieści mi się głowa) wlewam 2 nakrętki płukanki i zalewam wodą. Pochylam się nad nią i zamaczam górę włosów, wykonując delikatny masaż, wkładam i wyciągam tak głowę 5-10 razy (zajmuje to jakieś 2 min max) a następnie wylewam płukankę na resztę włosów i spłukuję.
Efekt po płukance jest naprawdę bardzo dobry i to zaledwie w kilak chwil. Ale z racji tego, że płukanki dość mocno wysuszają włosy stosuję ją naprzemiennie z szamponem, który fajnie ten efekt podtrzymuje. Aby Wasze włosy nie były sianowate koniecznie pamiętajcie, aby użyć odżywkę lub maskę na włosy.



Te dwa produkty bardzo dobrze współpracują z moimi włosami i uważam, że jest to najmniej inwazyjny a zarazem skuteczny sposób, aby żółtych odcieni na włosach się pozbyć.  Oczywiście jeśli macie swoje sprawdzone triki na żółte refleksy to koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach pod wpisem. Bardzo chętnie przeczytam.
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , , ,

Recenzja! Lily Lolo mineralny krem BB

 Dzień dobry kochani!
Kosmetyki mineralne stają sie coraz bardziej popularne, marka Lily Lolo jest jedną z bardziej rozpoznawalnych na polskim rynku. Ja sama coraz częściej sięgam po ich produkty, bo są na prawdę świetnej jakości i pięknie prezentują się na twarzy.
W ostatniej recenzji pokazywałam Wam podkład oraz korektor sypki i przyznaje, że baaardzo się z nimi polubiłam. Buzia przez absolutnie cały dzień wygląda dobrze, nie świeci się i jest naturalna.
Byłam bardzo ciekawa jak sprawdzi się podkład ale w wersji płynnej, dlatego w dzisiejszym poście zapraszam Was na recenzję Kremu BB, który już wiem, że zawładnie moim makijażem w letnie dni.
Ja mój mam w odcieniu Fair – najjaśniejszym. Za opakowanie 40ml musimy zapłacić 75,50 zł.
Producent zapewnia nas, że krem ten ma lekką formułę, w skład której wchodzą odżywcze składniki o właściwościach przeciwstarzeniowych i nawilżających oraz mineralne pigmenty zapewniające wyrównanie kolorytu cery. Może być także użyany jako baza pod podkład mineralny, dla osób które potrzebują znacznie większego krycia.

No to zacznijmy od początku, czyli od opakowania. Podkład dostajemy w tubce z pompką w charakterystycznych dla firmy odcieniach białym i czarnym. Bardzo duży plus za pompkę, bo na pewno ułatwia ona aplikację produktu. Formuła jest lekka, kremowa i bardzo delikatna. Nie jest to produkt, którego przeznaczeniem jest zakryć wszystko na twarzy. Ma on bardziej dawać naturalne i lekkie wykończenie, jakby nic na naszej skórze nie było ale jednoczeniśnie ma ona wyglądać nieskazitelnie.
Ja na szczęście należę do osób, która nie ma problemów ze skórą i dzięki temu produkt ten bardzo dobrze z moją skórą współgra. Delikatnie wyrównuje koloryt. Jeśli macie duże przebarwienia lub zmiany na skórze to nie spodziewajcie się, że on je przykryje – bo niestety tego nie zrobi. Skóra wygląda naturalnie, świetliście i zdrowo i zwłaszcza na lato taki efekt mnie satusfakcjonuje.
Uważam, że to na prawdę bardzo fajny produkt. Można go stosować na dwa sposoby, albo samodzilnie albo jako baza pod produkty sypkie aby zwiekszyć ich krycie. I tak jak Wam pisałam u góry, produkt ten zdecydowanie stanie sie moim ulubieńcem w okresie letnim, gdzie stawiam na no makeup makeup. Świetnie sprawdzi się w gorące dni.
W Wy jak myslicie? Dajcie koniecznie znać, czy lubicie takie lekkie formuły i jak podoba Wam się efekt na twrzy
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , , , , , ,

Poczuj wiosnę z nowymi perfumami od Bi-es

Dzień dobry kochani!

Nie wiem jak Wam, ale mi wiosna kojarzy się nie tylko z pięknym słońcem i masą energii, jaka mnie rozpiera ale także wiosna jest to dla mnie koncert pięknych i świeżych zapachów. Jak zapewne większość z Was już zauważyła jestem freakiem, jeśli chodzi o perfumy i często dziele się z Wami moimi nowościami. Tym bardziej jest mi miło, móc przedstawić najnowszą kolekcję wód perfumowanych marki Bi-es inspirowaną kwiatami, wiosną i kolorami. 
Flakoniki mają 100 ml i kosztują na stronie Bi-es 28zł. 
BLOSSOM GARDEN
Nowa kwiatowa kompozycja zapachowa o nieoczywistym rozwinięciu, z przeważającymi nutami peonii, jaśminu i białych kwiatów, zaskakująca cytryną i pieprzem.
BLOSSOM ROSES 
Róża jest królową wśród kwiatów – piękna, ujmująca i ponadczasowa. Zapach Blossom roses to zmysłowe połączenie aromatu kwiatów róży z szafranem, wzmocnione nutami paczuli i piżma. Kompozycja jest ukłonem w stronę kobiety spełnionej i zdecydowanej.
BLOSSOM ORCHID
Orchidea to niezwykle piękny i wymagający kwiat, którego zapach od lat uznawany jest za silny afrodyzjak. Blossom orchid zachwyca już od pierwszej chwili, nie pozostawiając nikogo obojętnym. To kompozycja intrygująca i niezapomniana.  
BLOSSOM MEADOW
Nowa kompozycja zapachowa przywołująca na myśl zieloną łąkę w wiosennym rozkwicie. Nuty drzewne, białej ambry i piżma, przeplatają się z zapachem białych kwiatów i delikatną świeżością owoców
Zacznę od tego, że baaardzo podobają mi się flakony tych perfumów, wyglądają elegacko a jednocześnie nowocześnie i kobieco. Wykonane są ze szkła i prócz nakrętki, reszta jest matowa i ma delikatnie wyczuwalną teksturę. Cała ta seria opiera się na zapachach kwiatowych i cytrusowych a są to moje ulubione nuty. 100 ml produktu starczy na naprawdę długi czas.
Dawno nie zdarzyła mi się sytuacja, gdzie nie jestem w stanie stwierdzić, który zapach podoba mi się najbardziej. Każdy na swój sposób mi pasuje, Garden jest delikatny, Roses również delikatny, kobiecy za to orchid i meadow podobają mi się za swoją wyrazistość i słodkie nuty.
Uważam, że ta seria jest niezwykle udana i każdy znajdzie odpowiedni zapach dla siebie. Kompozycje, mimo iż kwiatowe, to różnią się od siebie. Uważam, że jest to świetna kolekcja, aby w dobrym nastroju rozpocząć sezon wiosenno-letni.

Jestem bardzo ciekawa które połączenie Wam się najbardziej podoba. Lubicie kwiatowe zapachy? Ja jestem zachwycona i na pewno często będę po nie sięgać.
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , ,

Recenzja! Soap & Glory kremowe żele pod prysznic

Dzień dobry kochani!
Ostatnio robiąc porządki w mojej łazience i w moich zapasach kosmetycznych, znalazłam dwa produkty, które przywróciły do mnie wiele wspomnień związanych z moimi wyjazdami do Wielkiej Brytanii. Jak wiecie mam rodzinę w Wielkiej Brytanii i raz na jakiś czas jadę tam zarówno ich odwiedzić, jak i zrobić wielkie kosmetyczne zakupy.
Marka Soap & Glory w Wielkiej Brytanii jest dość znana i powiedziałabym, że ogólnodostępna. Bez problemu znajdziemy ją w drogeriach takich jak Boots czy Superdrug. Bardzo często także możemy kupić je w promocji 3za2 i w taki sposób właśnie kupiłam swoje.
W dzisiejszym poście chciałabym Wam pokazać dwa żele pod prysznic, które znajdują się w super charakterystycznych i kolorowych buteleczkach z pompką.
Oba produkty kosztują około 6,5 funta więc niecałe 30 zł.
Produkty te charakteryzuje przede wszystkim opakowanie, które ma na sobie obrazki komiksowe, jak również kolorystyka zachowana w odcieniach kremowym i różowym. Dodatkowo kosmetyki te przepięknie pachną! Więc dla wszystkich miłośników pięknych zapachów zdecydowanie są to kosmetyki, które chcielibyście mieć w swojej łazience.
Soap & Glory Rich & Foamous shower & bath body wash
Jest to żel zawierający mleczko migdałowo miodowe oraz ekstrakt z owsa. Dzięki nim skóra ma stać się bardziej miękka i miła w dotyku. MoistureBoost pozostawiają skórę czystą, elastyczną i pięknie pachnącą.
Soap & Glory Foam Call body wash
Jest to żel ,który zawiera miętowe olejki eteryczne, pestki winogrona oraz owocowe figi i sok z pomarańczowy.
 Zacznę od tego, że produkty dostajemy w naprawdę sporej pojemności, bo mamy tutaj butle po 500 ml każda. Taka ilość starczy na naprawdę dłuuugi czas. Więc w stosunku do ceny wypada to bardzo korzystnie. Bardzo wygodne też jest dozowanie przy użyciu pompki.
Coś, co charakteryzuje oba produkty, prócz żywych kolorów to przede wszystkim zapach! Który jest po prostu obłędny. Oba pachną całkowicie inaczej. 
Rich & Foamous to typowe ciastko czekoladowo piernikowe. A Foam Call świeży lekko miętowy, owocowy zapach. Plusem też jest fakt, że bardzo długo i dobrze utrzymują się one na skórze.
Oba żele ładnie się pienią, dobrze oczyszczają skórę i zostawiają ją w dobrej kondycji. Skóra nie jest ściągnięta ani podrażniona.
Myślę, że to świetna opcja dla miłośników super zapachów i wyróżniających się opakowań. Ja jestem z nich bardzo zadowolona i chętnie po nie sięgam. Uwielbiam zapach mojej skóry po prysznicu z ich użyciem.
Jestem bardzo ciekawa czy znacie markę Soap & Glory i czy chcielibyście więcej recenzji ich produktów.
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , ,

Nowy zapach Salvatore Ferragamo Signorina Misteriosa

Dzień dobry kochani!
Jako wielka miłośniczka zapachów bardzo często przychodzę do Was z nowościami. Moja półeczka z flakonikami coraz bardziej się zapełnia no ale cóż na to poradzić :D wychodzę z założenia, że jeśli coś sprawia mi przyjemność i nie szkodzę tym innym to to robię i w taki sposób ma dla Was kolejną ciekawą propozycję zapachu damskiego.
Musicie przyznać, że już sam flakonik przyciąga wzrok i wygląda trochę tajemniczo, a jednocześnie kobieco.
Signorina Misteriosa marki Salvatore Ferragamo to woda perfumowana, która zwraca uwagę już samym flakonem. Kompozycja zamknięta w zachwycającej, eleganckiej buteleczce to propozycja, która uwodzi niebywałym wdziękiem i zrównoważoną strukturą.
to tajemniczy, zmysłowy zapach o bardzo intrygującej kompozycji. Rozpoczyna się nutami głowy, które stanowią jeżyna i neroli. W nutach serca wyraźnie zaznacza się tuberoza i kwiat pomarańczy. Całość domknięta jest przez ciekawą, bardzo oryginalną bazę złożoną z bitej śmietany, paczuli oraz koktajlu black vanilla husk.
Głowa: jeżyny, neroli
Podstawa: paczuli, spienione mleko
Serce: kwiat pomarańczy, tuberoza

Cena: ok 270 zł za 50 ml
Zacznę od tego, ze zapach dostajemy w bardzo ładnym flakoniku. Jest ono całkowicie czasne ze złotymi elementami. Wygląda elegancko i będzie świetną ozdobą na przykład toaletki.
Zapach określiłabym jako stonowany, lekko słodki, ale przytłoczony. Zdecydowanie wpada w bardziej formalne nuty niż typową słodycz. Wystarczą dwa max trzy psiknięcia, żebyśmy mogły cieszyć się pięknym zapachem przez cały dzień. Bardzo się z nim polubiłam na co dzień, zwłaszcza do pracy.

Przyznaje, że wcześniej nie spotkałam się z którymkolwiek zapachem marki Salvatore Ferragamo, ale ten zrobił na mnie pozytywne wrażenie i to nie koniec mojej przygody z nimi.
Koniecznie napiszcie, czy znacie już ten zapach a może też jest to dla Was nowość? Jestem bardzo ciekawa jak nastawiacie się na taką propozycję.
BUZIAKI
Share:
Read More
, , , , , , , , , ,

Zakupy! Wyprzedaże

Dzień dobry kochani!
Moda wiosenna już pojawia się w sklepach, ale ja dziś przychodzę do Was jeszcze z podsumowaniem zimowych wyprzedaży. Udało mi się kupić kilka naprawdę fajnych rzeczy i stwierdziłam, że Warto je Wam pokazać. Kilka z nich mogliście już zobaczyć na moim Instagramie <więcj, jeśli jeszcze Cię tam niema to zapraszam do Obserwowania>
Nie przedłużając zacznę od jednej z moich ulubionych sieciówek, jaką jest ZARA. Zdecydowanie, jeśli chodzi o Zarę to wole robić zakupy przez internet, ostatnio opowiadałam Wam o armagedonie jaki przeżyłam podczas jednych z moich zakupów i przyznam szczerze, że całkowicie mi to wystarczyło <przyczytaj tu> Dlatego też większość moich zakupów robie online 😊
Pierwsze dwie rzeczy, jakie chcę Wam dziś pokazać to dwa płaszcze. Jeden typowy zimowy, puchowy, długi i mega ciepły a drugi, powiedziałabym, że bardziej elegancki i ozdobny płaszczyk futerkowy w panterkę. I przyznaję, że nie byłam przekonana do tego wzoru, ale jak go założyłam to od razu mi podpasował!
Kolejną rzeczą z Zary jest bluza z logo słynnego filmu Powrót do przyszłości, którego ku mojemu dziwieniu na instargamie dużo z Was napisało, że nie widziało :D a to przecież klasyk starych filmów pokazujących jak będzie wyglądał świat w przyszłości, zabawne, że w filmie w 2018 roku samochody latały :D
Ostatnia rzeczy juz wchodzi w letnie klimaty i jest to kombinezon. Czarny, dość prosty i z lekkiej bawełny.
Kolejnym moim ulubionych sklepem jest Mohito. Chociaż w tym roku dużego szału w nim nie zrobili i niestety coraz częściej mam wrażenie, że projektanci tego sklepu już nie mają pomysłów na nowe ubrania, bo dużo rzeczy jest poprzerabianych z zeszłorocznych wzorów. Udało mi się jednak kupić dwie rzeczy i pierwsza z nich to koszula z grochy z ozdobną kokardą oraz perełką przy szyi a druga rzecz to zwykła bawełniana czarna sukienka.
Na koniec sklepy, w których az tak często zakupów nie robie, ale jednak coś się znalazło i jest to czerwony sweterek ze Stradivarius (co zabawne w zeszłym roku kupiłam identyczny tylko niebieski) a druga rzecz to bluza do spania z Esotiq, klimat co prawda świateczny, ale bluza jest bardzo miła w dotyku i cieplutka. Jak widzicie kolor czerwony z napisem „All I want for Christmas is you”
Do tego na koniec nie mogłaby zabraknąć butów. Pod koniec zeszłego roku kupiłam 2 pary zimowych butów z DeeZee. Nie będę Wam jednak ich tu pokazywać, bo nie są to łupy wyprzedażowe. Jednak jeśli chodzi o buty, to nie zaszalałam za bardzo i pod wpływem, przyznam szczerze impulsu kupiłam śniegowce :D Model ten zawładną strefą YT oraz blogową i dużo blogerek fashion miało je ze sobą na zimowych wyjazdach. Ja na początku nie mogłam się przekonać, ale koniec końców na wyprzedaży poleciały one do mojego koszyka. I ciesze się, że tak zrobiłam, bo zamiast płacić 150 zł, zapłaciłam tylko 50 :P
I to by było wszystko, jesli chodzi o dzisiejszy post i zakupy. Dajcie koniecznie znać, czy Wy coś kupiłyście, moze znalazły się wśród Waszych łupów jakieś perełki. Jestem bardzo ciekawa jakie sklepy są Waszymi ulubionymi.
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , ,

Recenzja! L’Oreal Paris- Revitalift Laser X3


Dzień dobry kochani!
Jak w większości moich recenzji kosmetyków do pielęgnacji twarzy, powtarzam Wam jak jest ona ważna dla pięknego wyglądu skóry. Poza standardowymi kremami na dzień i na noc uzupełniam moją pielęgnację między innymi o serum, które ma bardziej skoncentrowaną formułę i w większości przypadków jeszcze więcej składników aktywnych, które mają ogromny wpływ na wygląd cery.
Na razie nie mam swojego ulubionego serum, dlatego testuję kolejne nowości. Dzisiaj jednak opiszę produkt, do którego bardzo chętnie wrócę w przyszłości ... a dlaczego? Zapraszam do czytania dalej :)
Dzisiejszy bohater to serum marki L’Oreal Paris- Revitalift Laser X3. Jest on ogólnie dostępny, więc tym bardziej cieszę się, że mogę go Wam dziś przedstawić. Za 30 ml musimy zapłacić ok 55 zł.
Na stronie producenta znajdziemy następujący opis:
Wyjątkowe serum przeciw oznakom starzenia się skóry.
Wysokie stężenie składników aktywnych.
- wypełnia skórę i redukuje zmarszczki: Revitalift Laser X3 został wzbogacony o fragmentowany kwas hialuronowy, który szybko wnika w warstwy skóry by dokładnie redukować zmarszczki,
- przywraca gęstość: Formuła zawiera Pro - Xylane, który wzmacnia włókna skóry by przywrócić jej gęstość,
- zwęża pory i wygładza: Dzięki zawartości Ceramide Pro i LHA serum widocznie zwęża pory oraz wyraźnie wygładza powierzchnię skóry i wyrównuje koloryt cery.
Zacznę od tego, że serum kupujemy w eleganckim, szklanym pojemniczku z pompką. Jest to bardzo wygodny sposób aplikacji i zdecydowanie pozwala zwiększyć jego wydajność.
Konsystencja jest bardzo lekka, ale bardziej przypomina delikatny kremik niż wodę. Ma także delikatny zapach, który mi osobiście się podoba, ale na szczęście nie jest on wyczuwalny mocno na skórze, więc jeśli ktoś nie lubi zapachów na twarzy to też będzie zadowolony.
Ja aplikuję go codziennie wieczorem i zostawiam na noc. Na całą twarz i szyję używam mniej więcje 1,5-2 pompek.

Serum jest lekko wyczuwalne na skórze i od razu także czujemy delikatne nawilżenie. Coś, za co polubiłam ten kosmetyk to fakt, że następnego dnia skóra faktycznie wygląda lepiej. Wyraźnie widać zmianę. Jest bardziej napięta, wypoczęta i sprężysta.
Stosuję tego typu kosmetyki, aby ujędrnić skórę oraz zapobiegać powstawaniu zmarszczek, więc na temat redukcji zmarszczek, nie będę się za bardzo wypowiadać (jestem zdania, że wole zapobiegać niż później niwelować powstałe wcześniej – jest to znacznie bardziej wydajna metoda). Aczkolwiek napięcie skóry jest zadowalające i drobne zmarszczki mimiczne są lekko mniej widoczne. Co jest dla mnie efektem satysfakcjonującym, zwłaszcza za taką cenę.

Podsumowując uważam, że jest to produkt naprawdę godny uwagi. Wzbogacanie swojej pielęgnacji o produkt z większą ilością, bardziej skoncentrowanych składników odżywczych jest bardzo dobrym sposobem, aby poprawić wygląd skóry, ale także zapobiegać powstawaniu niekorzystnych zmian (np zmarszczek) w przyszłości.
Jestem ciekawa, jakie Wy kosmetyki stosujecie dodatkowo do tradycyjnej pielęgnacji, a może uważacie, że nie warto? Dajcie koniecznie znać!
Buziaki

Share:
Read More
, , , , , , ,

Recenzja! Fenty Beauty Gloss Bomb Universal Lip Luminizer

Witajcie moi drodzy!
Nie wiem jak Wy, ale ja jak tylko dowiedziałam się że Rihanna będzie wypuszczała swoją linię kosmetyków to wiedziałam, że staną się one totalnym hitem. Nie tylko ze względu na osobowość i rozpoznawalność Rihanny ale też na to, że postawi ona na totalną unikatowość. I tak też się stało. Marka Fenty Beauty zawładnęła strefa makijażu i zrobiła totalną furorę. Jak tylko pojawiła się w Polsce to wiedziałam, że będę chciała mieć kilka produktów tej firmy i na mojej liście zdecydowanie jest podkład oraz korektor który niedawno pojawił się w naszych Sephorach.
Dzięki mojej przyjaciółce mam możliwość testowania i używania od końcówki zeszłego roku błyszczyka nawilżającego w odcieniu Fenty Glow. Doskonale wiedziała co kupić mi na urodziny i jest to prezent w 100% trafiony <3!
Tak samo jak trafiony jest prezent tak samo też w punkt wykonany jest ten produkt. Ale o tym za chwilę… :D
Tradycyjnie zacznę od tego co sama Rihanna na oficjalnej stronie pisze nam o produkcie:
Błyszczyk do ust Gloss Bomb Universal Lip Luminizer zapewnia wybuchowy połysk, teraz w trzech uniwersalnych odcieniach starannie dobranych przez Rihannę, by być ostatecznym wykończeniem każdego wyglądu. Jedno soczyste machnięcie różdżką XXL Gloss Bomb daje wargom więcej miłości, a kondycjonujące masło shea wzbogaca od wewnątrz. Usta wyglądają na pełniejsze, z nie klejącą formułą, która jest super lśniąca i ma uzależniający zapach brzoskwiniowo-waniliowy, którego po prostu nie można uzyskać.
Jeśli chodzi o designe to opakowania są absolutnie przepiękne i odrazu przyciągają wzrok. Wykonane są naprawdę solidnie i bardzo podoba mi się ich kształt.
Produkt ten ma być to nawilżający błyszczyk, który nie tylko ma dawać piękny glow naszym ustom ale także o nie dbać i pielęgnować. I przyznaję szczerze tak jak na co dzień błyszczyków nie noszę, tak w tym zakochałam się od pierwszego użycia i dość często ląduje on na moich ustach. Plusem jest to, że możemy aplikować go samodzielnie lub jako błyszczący top na inne kosmetyki do ust.
W okresie zimowym moje usta nie są najlepszej kondycji, więc produkt ten sprawdza mi się idealnie ponieważ usta są ładnie podkreślone, uwydatnione a przy okazji nie przesuszają się i są wypielęgnowane. Oczywiście nie jest to jakiś efekt totalnej regeneracji ale na pewno na plus działa to że produkt ma w sobie masełko shea. Wyglądają one świeżo i nie ma mowy o podkreślaniu suchych skórek.
Coś co mnie troszeczkę zaskoczyło w tym produkcie to sam aplikator, którego kształt może i jest tradycyjny ale jest zdecydowanie większy niż w innych produktach jakie posiadam. Nie stanowi to jednak przeszkody w aplikacji, ponieważ spełnia on swoje zadanie i produkty możemy w łatwy i szybki sposób zaaplikować sobie na ustach.
Nie mogę również nie wspomnieć o cudownym zapachu tych kosmetyków! Mniami!
Coś czego nie lubię w błyszczykach to efekt lepiących się ust i tutaj kolejny duży plus dla marki Fenty Beauty, ponieważ błyszczyk ten nie lepi się. 
Podsumowując, mój pierwszy produkt zdecydowanie zachęca mnie do wypróbowania większej ilości kosmetyków stworzonych przez Rihannę. Tutaj ogromny szacunek dla podjętego ryzyka jak również dla dostosowania swojej marki dla dosłownie każdej kobiety, ponieważ produkty jakie wypuściła Rihanna pod względem kolorystycznym są dopasowane do absolutnie każdego koloru i rodzaju skóry, co jest dla mnie ogromnym plusem. Bez względu na to czy mamy cerę totalnie śniadą, bladą czy ciemna, czekoladową każda z nas znajdzie dla siebie odpowiedni odcień i na pewno będzie zadowolona.
Ja już mam pewność, że na tym jednym produkcie się nie skończy i moja lista produktów RiRi do kupienia jest zdecydowanie dłuższa.
Jestem ciekawa czy macie któryś z produktów marki Fenty Beauty lub czy może chciałybyście jakiś przetestować? Dajcie mi koniecznie znać co najbardziej Was z jej kosmetyków ciekawi
Buziaki
Share:
Read More