, , , , , , , , , ,

Nowości MIYO by BeautyVTricks

Dzień dobry kochani!
Kto jest gotowy na kolejną porcję nowości? Ręka do góry! Dzisiaj przychodzę do Was z kosmetykami marki MIYO, z którą wcześniej nie miałam styczności i jakoś w sumie nawet nie ciągnęło mnie do jej produktów, jeśli mam być szczera. Moje nastawienie jednak zmieniło się wraz z rozwojem firmy i wprowadzaniem na rynek kosmetyków bardziej unikatowych i takich które już samym wyglądem skłaniają do zadania pytania „a co to takiego?”.
Cieszy mnie także fakt, że rzeczy, które chcę dziś przedstawić powstały we współpracy z Vanessy czyli BeautyVTricks.
Zacznę od paletki, bo trochę ona za mną chodziła, ale jakoś nie do końca byłam przekonana, aż nie pomacałam jej u mojej koleżanki podczas wyjazdu. Bardzo mi się spodobała struktura i kolorystyka no, ale oczywiście jak weszłam na stronę Miyo to była wyprzedana. Złośliwość rzeczy martwych? Tssssaaa .. ale Udało mi się ją zamówić na Black Friday!
Paletka całkiem sporych rozmiarów, dobrze wykonana i posiadająca lusterko. Znajdziemy w niej 5 brokatowych cieni o wielkości 1g. Dodatkowo brokat do ciała o nazwie Aries 4g i dwa rozświetlacze, które mają być idealne dla każdej karnacji – Velo & Leo o pojemności 5g. 
Chwilę przed Black Friday miała premierę nowość z MIYO również przy współpracy z BeautyVTricks i są to dwa produkty do ust zamknięte w zestawie o nazwie InstaKiss.
Za dwa słoiczki o łącznej wadze 40g musimy zapłacić 49,99 zł co nie jest jakąś dużą kwotą, więc także postanowiłam je przetestować, zwłaszcza że dbanie o usta jest dla mnie ważne i chętnie sięgam po kosmetyki tego typu.

Zestaw zawiera w sobie cukrowy peeling do ust oraz maskę nawilżającą o świątecznym zapachu.
Sugar Cookie Lip Scrub – 25g

Cukrowy peeling do ust o aromacie świątecznego ciasteczka z pielęgnacyjną wegańską formułą zawierającą olej z awokado, olej manoi oraz masło z mango. Peeling delikatnie złuszczy suchy naskórek, a bogata formuła nawilży i odżywi usta nadając im niezwykłą miękkość i gładkość.
Orange Cookie Lip Mask – 15g
Maska do ust o aromacie pomarańczowego ciasteczka z pielęgnacyjną wegańską formułą zawierającą masło oraz masło shea. Silnie regenerująca maska pielęgnuje usta w nocy, lecząc i odżywiając podrażniony naskórek. Suche i spierzchnięte usta stają się jedwabiście gładkie, nawilżone i pełne.
Maskę tą zaleca się stosować obficie na noc, ale można ją także używać jako balsam w ciągu dnia. 

Jak Wam się podobają moje nowości? Ja jestem bardzo zadowolona z zakupu i niebawem pojawi się recenzja oraz swtache bo wiem, że na nie czekacie. Gratuluje jeszcze raz Vanessie bardzo fajnej i owocnej współpracy z marką Miyo i przede wszystkim wypuszczeniem tak dobrych kosmetyków. Wiem, że InstaKiss jest wersją limitowaną, ale z tego co widziałam pod koniec stycznie był jeszcze dostępny na stronie. A paletka :D jak zawsze wyprzedana, ale pojawia się od czasu do czasu na stronie, więc warto na nią „polować”.
Co o niej myślicie? A może macie już swoją? Dajcie koniecznie znać!
BUZIAKI
Share:
Read More
, , , , , , ,

Kalendarz Adwentowy Makeup Revolution - czy Warto?

Witajcie kochani!
Mimo, iż jest już dawno po świętach to postanowiłam jeszcze na chwilę cofnąć się do tamtego czasu. ponieważ przez cały grudzień otwierałam razem z Wami na moim InstaStory na Instagramie Kalendarz Adwentowy z Makeup Revolution. Co roku otwieram jeden lub kilka kalendarzy, dzięki którym mogę testować nowości. W tym roku postawiłam na kalendarz makijażowy marki, która jest sprawdzona. Przyznaje, że przed ostateczną decyzją przejrzałam zawartości wielu pudełek, ponieważ uważam, że wydając kilkaset złotych na kalendarz warto jednak, żeby zawartość była dla nas interesująca i taka którą realnie użyjemy, a nie które później będą zalegać w szufladzie. Marka Makeup Revolution jest mi dobrze znana i wiem, że ich produkty są dobrej jakości, mają dobrą i fajną pasująca mi kolorystykę jak również, że znajdę tam coś dla siebie. Kalendarz zamówiłam dość wcześnie, bo na początku listopada, tak więc na początku grudnia nie do końca już pamiętałam co w jakim okienku znajdę i przez to był element zaskoczenia. A miałam jednocześnie pewność, że z produktów znaleziony w środku będę zadowolona i wiedziałam, że będę je używać. A czemu ogólnie go kupiłam – ze względu na wyjazdy. Dość często wyjeżdżam i małe opakowania kosmetyków na pewno mi się przydadzą zwłaszcza podczas krótkich podróży lub też podróży samolotem z bagażem podręcznym.
Kalendarz sam sobie kosztowało lekko ponad 100 zł z kodem rabatowym i na promocji więc uważam, że jest to opłacalny zakup.
Dzisiaj chciałabym podsumować całą zawartość jaką znalazłam w kalendarzu
Zacznę od samego wyglądu, ponieważ bardzo mi się podoba. Kolorystyka czerwono/bordowa ze złotymi elementami, więc bardzo świątecznie. Wygląd jest prosty, ale ma coś w sobie. Nie jest przerysowany i wygląda estetycznie. Wykonanie oceniam pozytywnie, kalendarz przetrwał transport kurierem i niejedna podróż ze mną. Jedyne co, to nacięcia samych okienek mogłyby być troszeczkę głębsze, aby łatwiej było je otwierać i żeby papier nie odchodził podczas otwierania okienek. Ale przejdźmy teraz do samej zawartości.
W związku z tym, że kalendarz był przygotowywany na rynek brytyjski w środku było nie 24 a 25 okienek co jest dodatkowym plusem.
W kalendarzu znalazłam 9 produktów miniaturowych, 5 akcesoriów oraz 11 produktów pełnowymiarowych.
Rozświetlacze
Bronzery
Mini paletka, baza pod cienie + paletka pełnowymiarowa
Ciężko jest mi wybrać jednego ulubieńca tego kalendarza, ale bardzo jestem zadowolona z rozświetlaczy oraz chłodniejszego odcienia bronzera. Pozytywnym zaskoczeniem jest dla mnie duża pełnowymiarowa paletka z serii Reloaded, którą bardzo lubię i na szczęście w kolorystyce, której jeszcze nie posiadam.
Dodatkowo jestem ciekawa żelu do brwi - fajnie, że jest w wersji bezbarwnej, bo będzie wykorzystany przez każdą z dziewczyn bez względu na to jaki ma kolor brwi. Bardzo też lubię produkty do ust z Makeup Revolution więc super, że znalazło się w nim kilka pomadek tradycyjnych i płynnych.
Róż i puder
Utrwalający żel do brwi
Pomadki tradycyjne
Płynna pomadka, błyszczyk, toper
Plus dla marki, że w kalendarzu nie było takich typowych zapchaj dziur i bezsensownych produktów. Lusterko jest spoko wykonane i na pewno mi się przyda dawno w sumie nie kupowałam nowego. Pędzelki myślę, że wykorzystam chociaż osobiście zabrakło mi pędzelka bardziej puchatego do rozcierania cieni w załamaniu lub takiego do rozświetlacza lub konturowania (zamieniłabym ten do podkładu na któryś z tych). Ale myślę, że ten opisany przez nich do pudru właśnie do rozświetlacza będzie fajny lub do pudru pod oczy.  Niemniej jednak ten zestawik jest całkiem przyjemny i myślę, że część z tych pędzelków na pewno wykorzystam.
4 pędzelki w wersji mini
Kredki: do oczu, do brwi i konturówka
lusterko
Dajcie znać, jak Wam podoba się zawartość tego kalendarza i czy coś szczególnie Was zainteresowało? Może także otwieraliście jakieś kalendarze? Podzielcie się w komentarzu z jakiej były firmy i czy jesteście zadowoleni z rzeczy jakie były w środku. Ja ten kalendarz oceniam bardzo pozytywnie, jestem zadowolona z jego zakupu oraz kosmetyków jakie w środku znalazłam. Plus, że duża część to kosmetyki pełnowymiarowe.
Czekam na Wasze opinie.
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , , , ,

Pielęgnacja twarzy Ava Laboratorium - Zielona herbata

Dzień dobry kochani!
Lubicie zieloną herbatę, pijecie ją, a może używacie kosmetyków zawierających ją w składzie? Jeśli tak to robicie duży ukłon dla swojej cery i jej zdrowego wyglądu. Część osób zapewne nie wiem jak wiele dobrego Zielona Herbata właśnie może dokonać na naszej skórze. Jest ona bogata w antyoksydanty, witaminy A, C, E oraz wapń, potas, miedź, cynk, mangan i fluor. 
Wyżej wymienione składniki działają na pozytywnie na naszą skórę, pomagają ją oczyścić i nawilżyć a także świetnie radzą sobie z cerą problematyczną -zmagającą się między innymi z trądzikiem. Antyoksydanty to nic innego jak przeciwutleniacze, które posiadają zdolność do neutralizowania wolnych rodników, a co za tym idzie zwalniają proces starzenia się skóry. Dodatkowo zielona herbata usuwa toksyny z organizmu, dlatego chętnie dodawana jest do kremów czy serum, ale także zalecana jest do picia aby wspomóc organizm.  
Markę Ava Laboratorium myślę, że doskonale znacie już z mojego bloga. Otóż w swojej ofercie mają oni także serię z Ekstraktem z Zielonej Herbaty. Marka ta postanowiła wzbogacić tą serię także o koenzym Q10. I właśnie kosmetyki tej serii chcę Wam dzisiaj przedstawić.
W skład serii wchodzą 4 kremy: ogólnie nawilżający, pod oczy oraz kremy sprecyzowane jeden do cery tłustek i drugi do suchej. Zacznę od kremu 24 godzinne nawilżenie. Można go używać na dzień i na noc do każdego typu cery.
Jest to intensywnie nawilżający krem zawierający w swoim składzie wyciąg z korzenia Imperata cylindrica, który zatrzymuje wodę w naskórku dając efekt mocnego nawilżenia. Dodatkowo ekstrakt z zielonej herbaty i koenzym Q10 zapobiegają występowania procesów starzenia się skóry. Wspomagają napięcie skóry i regenerację. 
Przyznaje, że krem, mimo iż jest treściwy to ma dość lekką i przyjemną formułę. Nie trzeba go dużo, aby był wyczuwalny na skórze i żebyśmy poczuły wyraźną ulgę. Szybko się wchłania, ale nie całkowicie, dlatego lubię go używać wieczorem, kiedy chcę, aby przez całą noc składniki aktywne działały. Rano twarz jest promienna, napięta i dobrze nawilżona a to duży plus. Seria ta ma herbaciany zapach, który jest przyjemny, ale też delikatny, więc nie razi w nos. 
Dalej przejdę do kremów dedykowanych. Mam cerę mieszaną w kierunku do tłustej zatem dziś przedstawię Wam krem do niej właśnie przeznaczony.
Krem ten dzięki swojemu składowi neutralizuje powstawanie wolno rodników, dzięki czemu spowalnia procesy starzenia się skóry, ale jednocześnie stymuluje regenerację skóry, łagodzi podrażnienia i chroni przed szkodliwymi promieniami UV. Został on wzbogacony w ekstrakt z afrykańskiego drzewa Enatnia chloanta, który wspomaga i reguluje pracę gruczołów łojowych, dzięki czemu zmniejsza wydzielanie sebum, błyszczenie skóry, powstawanie wyprysków i jednocześnie nawilża. 
Krem do cery tłustej ma bardzo zbliżoną formułę do tego nawilżającego 24h ale jest mniej natłuszczający. Fajnie się wchłania i nie pozostawia skóry takiej świecącej. Dobrze współpracuje z podkładami i nie zapycha porów, co jest dla mnie bardzo ważne. 
Jak wiecie bardzo ważnym elementem mojej pielęgnacji jest także dbanie o skórę wokół oczu. Więc na koniec zostawiłam Krem na powieki i pod oczy. I tutaj dostajemy sporych rozmiarów opakowanie aż 30 ml. Głównym działaniem tego kremu, jest spowalniać procesy starzenia się skóry i redukować zmarszczki. W składzie ma ekstrakt z zielonej herbaty i koenzym Q10, który stymulują procesy regeneracji skóry, pobudzają odnowę kolagenu oraz spłycają zmarszczki. Dodatkowym składnikiem są algi morskie, które odżywiają i silnie nawilżają skórę. 
Zacznę od tego, że jak zobaczyłam pojemność tego kremu to się zdziwiłam. Zwykle kremy pod oczy mają 10 do 15 ml a tutaj dostajemy całe 30! Starczy to na długi czas. Kremik ma przyjemną konsystencję, jest lekki a przy tym dobrze nawilżający.  Nie czuje, żeby mojej skórze czegoś brakowało po jego nałożeniu. Jest ona rozświetlona, napięta i bardziej wypoczęta. 
Jak widzicie kosmetyki z tej serii super sprawdzą się dla kobiet chcących poprawić kondycję swojej skóry, ale także dziewczyn mających problemy ze swoją cerą i chcących uzyskać fajne rezultaty bez stosowania dodatkowych środków. Zachęcam Was także do przeczytania mojej ostatniej recenzji serii Bio Alga <klik>. Wśród oferty kosmetyków Ava Laboratorium na pewno znajdziecie produkty idealne dla Waszej skóry.  Dajcie znać, czy używacie zielonej herbaty w waszej diecie i kosmetykach! Jestem bardzo ciekawa.
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , ,

Ulubione 2019 - zapachy

Dzień dobry kochane!
Rok 2019 to był dla mnie także rok zapachów! Jak możecie doskonale wiedzieć z mojego bloga przewinęło się w nim masę przeróżnych zapachów, różnych marek i sama nie ukrywam, że mam lekkiego bzika na punkcie perfumów. Moja Kolekcja jest całkiem spora, ale w 2019 r. wyróżniło się szczególnie kilka zapachów, o których właśnie w dzisiejszym poście chciałabym Wam opowiedzieć i podsumować te 12 miesięcy.
Tajemnicą nie jest, że lubię zapachy trwałe intensywne, ale o nutach słodkich, cytrusowych, świeżych i kwiatowych. Takie głównie królują w moim zbiorze. Zapachem, który gości u mnie już od kilku dobrych lat i jest to kolejne moje opakowanie jest to DKNY Be Delicious czyli nic innego jak zielone jabłuszko, którego myślę że przedstawiać Wam nie muszę bo znacie ten zapach doskonale.
Głowajapoński kwiat wiśni, ogórek, magnolia, grejpfrut
Sercetuberoza, róża, konwalia, fiołek
Podstawanuty drzew, biały bursztyn, drzewo sandałowe
Drugim zapachem, który marzył mi się od długiego czasu i który dostałam rok temu na święta a zaczęłam używać go dopiero w 2019 r. są perfumy Marc Jacobs Daisy Eau So Fresh. Jest to zapach można powiedzieć kultowy tej marki, rozpoznawalny i charakterystyczny który ma w sobie nutę elegancji, ale także słodyczy, którą właśnie bardzo w tym zapachu sobie cenię. Zużycia nie widać aż tak bardzo na zdjęciach, ponieważ zapach jest bardzo intensywny i niezwykle trwały. Nie trzeba go wiele i przez to jest niezwykle wydajny i dobrze, bo jego cena też jest dość wysoka.
Głowa: mailna, gruszka, zielona nuta, grejpfrut
Serce: róża, jaśmin, kwiat jabłoni, fiołek, liczi
Podstawa: piżmo, śliwka, jałowiec wirginijski
Zapachem, który był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem jest zapach z marki Oriflame oraz Avon i tutaj mam kilku ulubieńców. Zapachy te może nie są mocno intensywne i musimy ich psiknąć na skórę trochę więcej i szybciej się kończą, ale przy tym są trwałe, ale są trwałe i w przystępnych cenach. Dlatego nie było mi szkoda ich tak dużo zużyć i wiele z nich pojawiło się już projektach denko (dlatego też nie posiadam od nich flakoników). Zrobiłam mały kolaż ze zdjęć z mojego bloga abyście mogli przeczytać recenzje, które już na ich temat powstały.

Nie ukrywam, że perfumy znanych marek są bardzo drogie i staram się używać je dość oszczędnie, ponieważ flakonik bardzo często kosztuje w granicach 400 -500 zł a w przypadku niektórych perfumów są one dość ciężko dostępne. Perfumy czy wody toaletowe Oriflame czy Avon są fajną opcją na co dzień i wygodna opcja na szybkie wyjście, lub po prostu, żeby mieć swój zapach w kilku miejscach, aby nie musieć nosić go ze sobą. Ja takich zapachów w ciągu roku zużywam dość dużo, ponieważ mamy ogromny wybór za niewielkie pieniądze a mają bardzo ładne nuty zapachowe są bogate i przede wszystkim te wody perfumowane nie są alkoholowe tylko mają przyjemny intensywny zapach.

Wśród moich ulubieńców nie mogłoby zabraknąć także flakonika z marki Bi-es. Odkryłam ich zapachy w zeszłym roku i dość często używałam zwłaszcza latem. Będąc w Warszawie na targach Beauty Days Blogger podeszłam do stanowiska Bi-es i kupiłam sobie kolejny zapach, który jak możecie wiedzieć po użyciu zawładnął moimi ostatnimi miesiącami i jest to wersja kwiatowa, słodka która pachnie po prostu genialnie.
Mając te perfumy na sobie wchodząc do pomieszczenia od razu słyszę masę komplementów na temat intensywności i fajnej kompozycji. Są słodkie i orzeźwiające więc myślę, że będą podobały się większości osób i super sprawdzają się na lato a także na co dzień, ponieważ nawet teraz ich używam.
Głowa: karmel, pomarańcza, mandarynka
Serce: jaśmin, brzoskwinia, kwiat pomarańczy
Pozdstawa: bursztyn, drzewo gwajakowe, drzewo sandałowe.
Ostatni zapach, o którym dzisiaj chciałabym opowiedzieć i jest to mój ulubieniec od prawie dwóch lat YSL Yves Saint Laurent Mon Paris. Piękny flakonik, elegancja sama w sobie i cudowny zapach. Kobiecy a przy tym seksowny i delikatnie słodki który spodoba się nie jednej kobiecie i nie jednemu mężczyźnie. Myślę, że można to zaliczyć do takich klasyków po który warto sięgnąć, jeżeli lubimy zapach trwały intensywny a jednocześnie niebanalna.
Głowa: mailna, truskawka, gruszka, bergamotka, pomarańcza
Serce: piwonia, jaśmin, bieluń dziędzierzawa, kwiat pomarańczy
Podstawa: wanilia, ambroxan, cedr, paczuli, białe piżmo, mech
Tak jak wspomniałam na początku rok 2019 mogę spokojnie nazwać rokiem zapachów i jestem sama w szoku, ile zużytych flakoników się przewinęło.
Jestem bardzo zadowolona, ponieważ zdecydowana większość z nich okazywała się być naprawdę bardzo dobra i byłam z nich zadowolona, chętnie po nie sięgając. Zachęcam Was do zapoznania się z recenzjami wód perfumowanych oraz perfumów jakie pojawiły się na moim blogu, bo myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie z czego będzie naprawdę zadowolony.
To tyle w dzisiejszym poście, mam nadzieję, że jego treść się Wam spodobała i znaleźliście dla siebie może inspirację np. na prezent. Jeżeli chodzi o perfumy dajcie koniecznie znać jakie zapachy i nuty zapachowe Wy najbardziej lubicie i które najbardziej do Was przemawiają. Może znacie macie i lubicie któryś z wyżej opisanych przeze mnie zapachów, jeśli tak to koniecznie dajcie znać i napiszcie za co szczególnie go lubicie i oczywiście czekam na Wasze opinie.
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , ,

Nowości Revers - pomadka J'adore + lakier MatriXL Glam

Dzień dobry kochani!

Nowy rok = Nowa ja! A może bardziej Nowy Rok = Nowe kosmetyki do testowania ? :D o tak! Bo kto nie lubi nowości? A tych sporo u mnie ostatnio, więc nie zwalniamy tempa i Dzisiaj przychodzę z kolejnymi dwoma od marki Revers Cosmetics. Jak wiecie bardzo polubiłam się z ich produktami i chętnie testuję nowości. O paletce Phenomenal oraz Pro Duo Stick możecie przeczytać <TU>
Jak wiecie produkty do ust marki Revers zrobiły na mnie duże wrażenie. Ich pomadki satynowe to Hit zeszłego roku i pojawiły się w ulubieńcach 2019 <jeśli jeszcze nie czytaliście to zapraszam serdecznie do nadrobienia <TU > 
Pomadka, którą widzicie na zdjęciu niżej jest to seria nazywająca się J’adore i jest to intensywnie napigmentowana pomadka o perłowym wykończeniu. Ma aksamitną formułę, która ma nie wysuszać ust a satynowe drobinki odbijają światło tworząc efekt mokrych ust. Spośród wielu kolorów każdy znajdzie odcień dla siebie. 
Mój odcień to 06, który jest przepięknym różowym, wręcz wpadającym w fuksję kolorem. Możecie zobaczyć, że już w opakowaniu ładnie się on mieni a na ustach ten blask jest jeszcze bardziej widoczny.
Pomadka ma całkiem fajną pigmentację i ładnie podkreśla usta. Bardzo podoba mi się efekt satynowego blasku, wygląda z jednej strony perłowo z drugiej wręcz metalicznie. 
Jako, że jej formuła jest nawilżająca to nie możemy spodziewać się tu dużej trwałości, po posiłku będzie ona delikatnie starta. Jednak plus za to, że się nie rozmazuje ani nie wychodzi poza obrysowanie ust.
Drugi produkt, jaki chciałabym Wam dziś przedstawić jest to lakier do paznokci. Jakiś czas temu pokazywałam Wam nowości z Revers Cosmetics, a mianowicie Baze oraz Top, które mają wydłużać trwałość naszego manicure. Wiele z Was było nimi zainteresowane, a jeśli jeszcze o nich nie czytaliście to zapraszam <TU>.
Dzisiaj mam Wam do zaprezentowania lakier MatriXL Glam o bardzo przyjemnym odcieniu ciepłej czerwieni o numerze 83. Posiada on nowoczesnę formułę o wysokim poziomie napigmentowania. Gama kolorystyczna jest szeroka i zawiera różne wykończenia - np: brokatowe, perłowe. 
Dwie warstwy w zupełności starczą aby uzyskać pełne krycie a w połączeniu z Topem jego trwałość spokojnie wydłuży się do kilkunastu dni. Pędzelek jest gęsty i dobrze pokrywa pytkę. Jest także precyzyjny. Lakier nie jest wodnisty, ładnie się rozprowadza i nie zalewa skórek.
Jestem ciekawa czy sięgacie jeszcze po tradycyjne lakiery? Ja przyznaję, że coraz chętniej, ponieważ ich formuły są wzbogacane i modyfikowane tak, że trwałość jest na prawdę imponująca. Dzięki takim lakierom moje paznokcie wyglądają pięknie a przy okazji mogą trochę odpocząć.
Jeśli chodzi o pomadkę to jest to kolejna trafiona formuła i bardzo ładny, nowoczesny i oryginalny efekt jaki możemy osiągnąć zaledwie dwoma pociągnięciami.
A Wam jak się podoba?
BUZIAKI
Share:
Read More
, , , , , , , ,

Ulubione 2019 - pielęgnacja

Dzień dobry kochani!
Mimo tego, iż na początku roku zrobiłam sobie kilkudniową przerwę od social mediów to w 2020 roku nie zamierzam zwalniać. Mam masę planów i pomysłów no i oczywiście jeszcze więcej kosmetyków do przetestowania i zrecenzowania dla Was.
Dzisiaj zapraszam na część drugą podsumowania 2019 r. i na najczęściej używane kosmetyki pielęgnacyjne.
Jak wiecie do pielęgnacji  przykładam szczególną uwagę, ponieważ uważam, że lepiej jest podkreślać to co w nas piękne niż maskować to co nie do końca się nam podoba. Dlatego też pielęgnacja zarówno ciała jak i twarzy oraz włosów jest dla mnie niezwykle ważna i w przeciągu ostatniego roku przewinęło się sporo produktów. W ostatnich miesiącach zeszłego roku bardzo dużą uwagę przykładałam także do składu kosmetyku-  zwłaszcza do naturalnych składników, których na szczęście na polskim rynku pojawia się coraz więcej i po która coraz chętniej sięgamy.
Nie przedłużając tego wstępu zacznę od pielęgnacji ciała i tutaj chciałabym Wam przedstawić kilka produktów które są zarówno odkryciem jak i ulubieńcem od dłuższego czasu.
Zabawne i to zauważyłam dopiero na zdjęciu - wszystkie opakowania ulubionych kosmetyków do mycia ciała w zeszłym roku mają w sobie dużo różowego. Ale co za tym idzie,mają super zapachy ale także działanie. Zacznę od lewej.
Nivea Silk Mousse jest to super pachnąca pianka do mycia. Niezwykle wygodny kosmetyka, który dobrze myje i pozostawia na skórze przyjemny słodkawo kwiatowy zapach. Nie jest może mocno wydajny ale zdecydowanie skradł moje serce.
Tubka Balea Sommer Liebe zawiera w sobie peeling owocowy. Ma intensywnie różowy kolor, dość solidne drobiny i dobrze złuszcza naskórek przy tym pięknie pachnąć głównie arbuzem. 
Mojego ulubieńca wszech czasów czyli Le Petit Marseiliais o zapachy Białej Brzoskwini i Nektarynki chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Absolutnie uwielbiam ten żel pod prysznic.
Na końcu znowu Balea tym razem kwiatowo granatowy żel pod prysznic, który zauroczył mnie swoim słodko cukierkowym zapachem, także różowym kolorem no i super efektem piany.
O dwóch kosmetykach, które widzicie niżej nie mogłam zapomnieć. Jedyny żel do higieny intymnej, który nie wysusza i jest niezwykle łagodny a przy ty zawiera składniki naturalne, czyi Gentle Day
A jak o naturalnym składzie mowa to oczywiści marka Camolin - było wiele kosmetyków ale mydełko poziomkowe to prawdziwy Hit zeszłego roku. 
Kolrjna kategoria czyli nawilżanie - coś bez czego moja skóra obejść się nie może. Odkrycie i miłe zaskoczenie zeszłego roku to marka Inelia by Revers Cosmetics z masełkiem Shea oraz mlekiem koziom. Bardzo dobrze nawilża bez efektu tłustości i szybko się wchłania pozostawiając dłonie miękkie. 
Przykonałam się w zeszłym roku do olejków i często sięgałam po ten z Oriflame Body and Hair oil z olejem z awokado .
Ulubiony balsam w zeszłym roku to Le Petit Marseiliais z masłem shea, aloesem oraz woskiem pszczelim. Za to odkryciem mogę śmiało nazwać Erboristica Cocco Coconut body cream czyli naturalny kokosowy balsam do ciała, który pachnie po prostu genialnie.
Dalej chciałabym przejść do pielęgnacji włosów. Zapewne większość z Was doskonale wie, że mam totalnego bzika na ich punkcie. I tak jak przy pielęgnacji ciała większość kosmetyków jest fajnych, tak do włosów kosmetyki muszą być idealne. 
Na zdjęciu widzicie same Hity i produkty, po które zdecydowanie sięgnę ponownie. Od lewej zaczynając - super olejek do włosów z Aussie 3 Miracle Oil, polecony przez moją dobrą koleżankę spisuje się świetnie.Ulubieniec wielu lat i kosmetyk, którego przedstawiać chyba nie muszę czyli spray Gliss Kur w wersji pomarańczowej.
Odkrycie zeszłego roku to zdecydowanie Delia Cosmetics i ich nowa seria Cameleo Kolagen i Biotyna oraz Szampon i Odżywka z naturalnym składem od Trico Botanica, które czynią cuda na włosach.
Za poleceniem tej samej znajomej kupiłam także maskę do włosów z Garnier Fructis, zawiera ona 98% składników naturalnych i wersja z Granatem działa na moje włosy najlepiej a przy tym pachnie jak Mamba, którą uwielbiam!
Na zdjęciu widzicie także szczotkę do włosów Tangle Teezer, której używam od wielu tak i to moja kolejna.
Ufff na koniec zostawiłam to co tygryski lubią najbardziej i to co absolutnie naj najważniejsze, czyli pielęgnacja twarzy. I pierwszy krok to oczyszczanie i demakijaż. I kilka dobrych butelek płynu micelarnego z L'Oreal zużyłam w zeszłym roku, nawet co mnie zaskoczyło polubiłam wersję dwufazową.
Następne trzy produkty, jakie widzicie na zdjęciu są to żele do mycia twarzy. Sam demakijaż nie wystarczy i cerę przed przejściem do nawilżania trzeba dobrze oczyścić. Naprzemiennie w zeszłym roku stosowałam Nourish Kale 3D Cleanse, Żel z Delia Cosmetics DermoSystem oraz dermokosmetyk jakim jest Dermena ReGen7.
Każdy z tych kosmetyków lubię za coś innego. Nourish jest to lekka pianka zmieniająca kolor głęboko oczyszczająca. Żel z Demo System super spisuje się do codziennego użytku, zaś Dermena to kosmetyk niezwykle łagodny, skuteczny ale zarazme poprawiający kondycję skóry.
W tonizowaniu głównie będę się powtarzać, bo te kosmetyki znacie z mojego bloga doskonale. Oriflame i ich Rose Velvet tonik jest dość gęsty w konsystencji ale łagodny dla skóry. Super nawilża i ma działanie przeciwzmarszczkowe.
Podobne działanie ma mleczko Natura Siberica Caviar de Russie ale tutaj struktura jest inna, bardziej gęsta i bogata. Oczyszcza skórę i jednocześnie ją odżywia.
Rok 2019 był zdecydowanie rokiem mgiełek i tutaj szczególnie wyróżniła się marka Delia Cosmetics, z której serii Dermo System zużyłam jedno opakowanie do dna a drugie z serii Botanical Flow z wodą kokosową skradły mi serce. Dodatkowo ulubieńcy od wielu lat czyli woda termalna z La Roche Posay oraz Woda z drzewa herbacianego od Lush. 
W zeszłym roku pojawiło się w mojej kosmetyczce pojawiło się tyle fajnych kremów, że ciężko było mi wybrać top of the top. Niemniej jednak marka Ava Laboratorium zasługuje na wyróżnienie bo ich serie Pro Renew czy MiMic bardzo polubiłam. Dodatkowo top of the top została seria Asta C+ z witaminą C, która na skórze działa cuda! Na zdjęciu widzicie serum oraz kremy pod oczy.
Odkryciem końcówki zeszłego roku okazał się być krem silnie nawilżający z Jowae, jest to francuska marka bazująca na koreańskich składnikach i recepturze. A obok niego ulubieniec niejednego roku czyli Oriflame Noa Age całonocna maska nawilżająco regenerująca do twarzy. Aplikujecie ją wieczorem i rano skóra jest jak nowa.
Z dodatkowej pielęgnacji nie mogę nie wspomnieć o maseczkach do twarzy. W zeszłym roku królowała maska oczyszczjąca z L'Oreal, której już w zasadzie puste opakowanie widzicie na zdjęciu oraz maseczki z płachcie - zrobiłam spory zapas w Skin 79. Plus odkrycie końcówki roku od Eveline czyli maseczka do ust.
Na koniec zostawiłam jeszcze kilak drobiazgów o których nie mogę nie wspomnieć. Jest to moja ulubiona od wielu lat żelowa henna do brwi z marki Delia Cosmetics. Peeling ryżowy z naturalnym miodem od Bath Bee. Ulubiony balsam do ust, który ratuje je i chroni na co dzień i w beznadziejnych przypadkach EOS - jajeczko w wersji w sztyfcie. A na samym końcu odżywka do rzęs z L'biotica, bo piękne rzęsy także są ważne.
Mam nadzieję, że dotrwaliście ze mną do końca! Jeśli jeszcze nie czytaliście wpisu z ulubieńcami roku makijażowymi to zapraszam <TU>. Kosmetyków jest sporo a chciałabym Wam opisać jeszcze więcej, zachęcam Was do klikania w linki z odnośnikami do wpisów i szerszych recenzji kosmetyków.
Napiszcie koniecznie w komentarzu jacy są Wasi ulu bieńcy a może znacie których z wyżej przedstawionych produktów. Podzielcie się swoją opinią.
BUZIAKI
Share:
Read More