, , , , , , , ,

L’oreal Revitalift Filler - krem na dzień, na noc i pod oczy

Dzień dobry kochani!
Jak wiecie na moim blogu całkiem dużo pisze Wam na temat kosmetyków pielęgnacyjnych. Dotyczą one albo każdego rodzaju cery i są dość uniwersalne albo stricte cery problematycznej lub też cery mieszanej. Dzisiaj jednak chciałabym przedstawić Wam serię trzech kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji troszeczkę bardziej dojrzałej cery, ale którą powoli wzbogacić pielęgnację osób po trzydziestce. Spokojnie mogą wprowadzać je do swojej pielęgnacji jako dodatkowe wzmocnienie skóry i nawilżenie. Jak widzicie po zdjęciu będę mówiła o kremach marki L’oreal z serii Revitalift Filler, która składa się na krem na dzień, na noc oraz pod oczy.
Po 30. roku życia w organizmie spada produkcja estrogenu co wpływa na powstawanie zmarszczek, jędrność skóry i jej ogólny wygląd, dlatego uważam, że jest to czas, w którym powoli należy myśleć o wzbogaceniu swojej pielęgnacji o kremy czy też serum, które będzie działało nie tylko nawilżająco, ale właśnie będzie uzupełniało składniki, które z naszej skóry powoli zaczynają znikać. Jestem z osób, które zapobiegają niż leczą, dlatego wzbogacam swoją pielęgnację o takie kremy. Nie są one może na co dzień, bo jeszcze nie ma takiej potrzeby, ale aby wzbogacić zwłaszcza wieczorną pielęgnację, gdzie kremy mają całą noc, aby działać na naszej skórze bardzo Wam polecam. 
No ale przechodząc już do samych produktów, bo one tak naprawdę są tutaj najważniejsza seria Revitalift Filler ma wysoką zawartość kwasu hialuronowego, który nie tylko wypełniają zmarszczki, ale też nawilżają skórę oraz przywracają jej objętość i sprężystość.
Jak możecie się domyśleć mnie najbardziej zaciekawił krem pod oczy i jest to produkt, po który sięgnęłam w pierwszej kolejności. Wspominałam Wam nie raz, że moja okolica pod okiem zdecydowanie jest strefą, na której skupiam się najbardziej, ponieważ pojawiają mi się już pierwsze zmarszczki mimiczne (a mimikę wokół oka mam dość intensywną) jak również mam delikatne worki pod oczami, które staram się cały czas zniwelować, aby skóra była napięta a twarz wyglądała na zdrową i wypoczęta. 

 
Krem pod oczy z tej serii ma przede wszystkim wypełniać zmarszczki i wygładzać doliny łez. Skóra ma stać się gładsza, ma zmniejszać opuchnięcia doliny łez i nadawać skórze objętość. Więc opis w sam raz na moje potrzeby – zwłaszcza z tą doliną łez i opuchnięciami pod oczami.
Ma on bardzo ciekawą głowicę aplikatora, która jest zakończona metalową nasadką, dzięki czemu możemy wykonać sobie masaż oraz lekko schłodzić to miejsce.  
Krem na dzień ma lekką konsystencję i szybko się wchłania. Ma za zadanie dobrze nawilżyć skórę i uelastycznić ją. Dzięki temu twarzy wygląda zdrowo, skóra jest jędrna i wygląda na bardziej wypoczętą.
Krem na noc jest silniej skoncentrowany. Ma przywracać objętość skóry i zwalczać oznaki zmęczenia. Zapewnia głębokie nawilżenie i działanie przeciwstarzeniowe. Twarz ma być gładsza, jędrniejsza i nabierać objętości. Już po pierwszej nocy: skóra jest idealnie nawilżona i wygląda na wypoczętą. 
Dajcie koniecznie znać w jakim wieku Wy jesteście i czy wprowadzacie bądź też macie zamiar wprowadzić do swojej pielęgnacji także kosmetyki przeciw oznakom starzenia się.  Czy uważacie, że ma to sens czy może jesteście w grupie osób, która uważa, że takiego produkty nie działają i nie ma to sensu? Ja jestem w grupie osób która uważa, że lepiej jest zapobiegać niż później się stresować i starać w miarę szybko leczyć to co powstało i myślę, że tego typu działanie kremów jak najbardziej jest widoczne. Nawet jak nie przed samą redukcję zmarszczek to przez naprawdę dogłębnie jej nawilżenie, a jak wiemy nawilżenie to już jest połowa sukcesu do tego, aby nasza twarz wyglądała pięknie i zdrowo.
BUZIAKI
Share:
Read More
, , , , , , , ,

Nivea Pearl & Beauty spray czy roll on?

Dzień dobry kochani!

Dzisiaj szybki post i w nim chciałabym wziąć pod lupę mój ulubiony antyperspirant oraz jego wersję w kulce z marki Nivea. Długo szukałam kosmetyku, który spełni moje oczekiwania względem ochrony, zapachu i trwałości i przyznaję, że wersja PEARL & BEAUTY w wersji różowej z Nivea jest bliska ideału. Ponieważ często wyjeżdżam kupiłam sobie także wersję Roll on tego kosmetyku, ponieważ zajmuje on zdecydowanie mniej miejsca w bagażu. Ponieważ nie raz kosmetyk kosmetykowi nie równy zapraszam Was dziś na szybkie porównanie tych antyperspirantów. Czy ich forma aplikacji zmienia ich działanie? 
Co zapewnia nam producent? W przypadku obu kosmetyków na stronie czytamy ten sam teskt: Antyperspirant z wyciągiem z pereł zapewnia skuteczną ochronę przed nadmiernym poceniem oraz wyrównuje koloryt skóry pod pachami sprawiając, że wyglądają one równie atrakcyjnie, jak reszta ciała. Jest doskonałym połączeniem niezawodnej ochrony antyperspirantu i delikatnej pielęgnacji NIVEA. Dzięki swojej delikatnej formule, można go stosować po goleniu i depilacji – nie podrażnia skóry, a dba o nią i sprawia, że pod pachami czujesz zawsze gładką suchość. Antyperspirant zapewnia Ci aksamitną gładkość pod pachami i jednocześnie pozostawia przyjemny zapach, który towarzyszyć Ci będzie przez wiele godzin po aplikacji. 
Wersja w sprayu bardzo dobrze mi się sprawdza i to jej działanie zachęciło mnie do zakupu wersji w kulce. Bardzo ładnie pachnie, słodko a jednocześnie świeżo.
Coś czego nie lubię w antyperspirantach to duszący efekt po aplikacji (które aż zatykają) tutaj an szczęście jest to zniwelowane do minimum, dzięki czemu aplikacja przebiega prawnie. Dzięki temu też możemy być spokojniejsi o odbicia na ubraniach. Mniejsze pylenie powoduje, że białe ślady nie osadzają się na ubraniach.
Co do samej ochrony jestem zadowolona, zapach długo się utrzymuje, nawet podczas wysiłku fizycznego, gdzie czuję, że pod pachami zrobiło się bardziej mokro, czuję się świeżo i nie stresuje, że coś będzie brzydko pachniało. Wręcz mam wrażenie, że intensyfikuje się dzięki czemu pewność siebie nie spada. 
No dobrze, a jak jest z wersją Roll on?
Słuchajcie również bardzo dobrze! Bardzo miłe zaskoczenie, że wersja w kulce nie odbiega daleko od wersji w sprayu. Konsystencja jest fajnie wodnisto kremowa, głowica dobrze aplikuje produkt, nie robią plam czy nie wylewając go za dużo. Coś co dla mnie było ważne, to brak mokrego uczucia pod pachą. To zdecydowanie coś za co nie lubię antyperspiranty w kulce – tutaj? Wszystko ładnie się wchłania, nie lepi i nie zostawia mokrych plam. Zapach jest praktycznie taki sam, równie przyjemny chociaż mniej intensywny jak w przypadku sprayu. I to w zasadzie jedyna rzecz, do której mogłabym się przyczepić. Ale ładnie chroni, długo się utrzymuje i mimo iż jest trochę mniej wyrazisty to i tak czuję się świeżo i komfortowo w ciągu dnia. Na wyjazdy na stałe zagościł w mojej kosmetyczce.

Dajcie koniecznie znać po jaką wersję Wy chętniej sięgacie – tradycyjny spray czy może kulka? Znacie już ten zapach? Może używałyście niebieskiej z Nivea? Jestem ciekawa Waszych opinii.
BUZIAKI
Share:
Read More
, , , , , , , ,

Zadbaj o swoje oczy - na co zwrócić uwagę + porównanie kropli do oczu

Dzień dobry kochani!
Witam Was w nowym tygodniu, mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i zaczęliście nowy dzień z taką samą ilością pozytywnej energii jak ja. Dzisiaj chciałabym poruszyć ważny temat jakim są nasze oczy i dbanie o ich dobrą kondycję.
Wiele osób o tym nie myśli do póki nie wydarzy się coś niedobrego, dlatego warto wiedzieć, co dla naszych oczu jest potrzebne i co sprawi, że będą w lepszej kondycji.

1. Zacznijmy od diety, bo to podstawa, o którą łatwo możemy zadbać. Naszym oczom potrzebna jest dieta bogata w kwasy omega-3, luteinę, cynk oraz witaminy A, C i E. Tutaj oczywiście najlepsze będą warzywa i owoce, pieczywo pełnoziarniste, orzechy i ryby.
2. Mruganie – tak ono też jest ważne. Czy wiecie, że w ciągu minuty człowiek mruga od 8-12 razy? A podczas intensywnej pracy, gdy jesteśmy skupieni tylko 3-4 razy co może powodować wysuszanie się oka a to może powodować podrażnienia i stany zapalne. Dlatego osobom, które pracują przed komputerem, długo prowadzą samochód itp. Zaleca się robienie przerw i odpoczynek no i oczywiście jak najczęstsze mruganie.
3. Jak jeszcze warto wspomagać swoje oczy? A na przykład nosząc okulary przeciwsłoneczne. Groźnymi skutkami nadmiernego nasłoneczniania oczu są między innymi uszkodzenia plamki żółtej, zaćma, czy nowotwory oczu. Prawidłowo dobrane okulary korekcyjne w filtrami także poprawią ich kondycję i zmniejszą zmęczenie. Aktywność fizyczna – tak ona także, ponieważ poprawia krążenie krwi.
4. Na oczy możemy robić sobie także kompresy i okłady np. z torebki po herbacie z rumianku.
5. Pomocne mogą być także krople do oczu i o nich także chciałabym Wam dziś opowiedzieć, ponieważ mamy ich kilka rodzajów i nie każde na Wasze dolegliwości będą dobre.
Warto wiedzieć, że krople do oczu nie są równe i że mamy krople nawilżające, na alergie, z antybiotykiem (np. po zabiegach, lub do stanów zapalnych). Na rynku znajdziemy także tak zwane „sztuczne łzy” które zawierają hialuronian sodu, czyli element składowy ludzkich łez.
Dziś chciałabym przedstawić Wam kilka różnych firm i rodzajów właśnie z uwzględnieniem do czego najlepiej się sprawdzą i jak sprawdziły się mi. Ja noszę okulary już od kilku dobrych lat, oczywiście naprzemiennie z soczewkami. Po całym dniu noszenia soczewek, siedzenia przed komputerem kilak godzin bez przerwy czy podczas kilku godzinnej jazdy samochodem czuje zmęczenie i wysuszenie oczu, dlatego krople towarzyszą mi praktycznie codziennie. 
Na początek krople, które na pewno są dobrze znane i jak ich nie stosowaliści to zapewne chociaż o nich słyszeliście. 
Starazolin HydroBalance PPH dwa opakowania każde po 5 ml razem 10 ml za ok 15 zł
Krople Starazolin HydroBalance PPH wykazują skuteczne i długotrwałe działanie nawilżające. Przynoszą szybką ulgę przy odczuwaniu suchości, podrażnienia, zmęczenia oczu oraz uczucia piasku  pod  powiekami.
Krople te mają dwie wersję czerwoną (ok11zł) i niebieską która jest silniej nawilżająca i osobiście tą wersję bardziej Wam polecam. Cena 15 zł za 10 ml jest bardzo przystępna i krople starczą Wam na dłuższy czas. Dodatkowo rozwiązanie dwóch mniejszych buteleczek jest praktyczne – krople nie zajmują dużo miejsca a dodatkowo do wydłuża ich okres ważności. 
Fajnie nawilżają i są super do codziennego stosowania. 
Citogla 10 ml kosztuje 26 zł
Sterylny roztwór do oczu z cytykoliną (2%) i kwasem hialuronowym (0,2%) o wysokiej masie cząsteczkowej. Posiada właściwości nawilżające i ochronne, dzięki czemu łagodzi podrażnienia i uczucie pieczenia. Kwas hialuronowy wspiera utrzymanie odpowiedniego poziomu natłuszczenia i nawilżenia powierzchni oka.
I powiem Wam, że są to do tej pory najlepsze krople do oczy jakie kiedykolwiek stosowałam. Nie dość, że świetnie nawilżają, to są łagodne i efekt nawilżenia oraz ukojenia oka utrzymuje się przy nich najdłużej. 
Evotears za 3ml płacimy ok 50 zł
EvoTears to krople do oczu, które nie zawierają wody, środków konserwujących ani fosforanów. Jedynym składnikiem kropli EvoTears jest oktan perfluoroheksylu (F6H8). Dzięki temu preparat tworzy stabilną warstwę lipidową, która długo utrzymuje się na filmie łzowym. W ten sposób EvoTears łagodzi utrzymujące się lub nasilone objawy i chroni oko przed podrażnieniami. 
Krople te są jednymi z droższych, z jakimi się spotkałam do tej pory, i mają zaskakującą konsystencję, bo faktycznie nie jest ona wodnista a bardziej oleista. Mimo zastraszającej wręcz ceny krople te do moich dolegliwości sprawdziły się najsłabiej. Bardziej polecane są osobom, które miały przeprowadzone zabiegi na oczy i potrzebują silnej regeneracji. 
Allergodil 6 ml kosztuje ok 24 zł
to krople lecznicze o działaniu przeciwalergicznym do stosowania w alergicznym zapaleniu spojówek. Łagodzą objawy swędzenia, zaczerwienienia oraz łzawienia oczu.
Tak jak sama nazwa wskazuje są to krople dla alergików i przyznaje, że działa bardzo fajnie. Moja mama stosuje je podczas alergii na pyłki i są one bardzo pomocne zwłaszcza w tym czasie. 
Oczywiście przedstawione przeze mnie krople to tylko nieliczne przykłady. Na rynku mamy ich naprawdę dużo. Ale warto zwracać uwagę na ich składniki i przeznaczenie, aby realnie pomogły naszym oczom. A żeby wiedzieć czego potrzebujemy warto odpowiedzieć sobie na pytanie na co najbardziej narażone są nasze oczy i na jakie czynniki zewnętrzne je wystawiamy – jak to jest u Was?
Warto wspomnieć, że krople załagodzą nam objawy, ale pamiętajcie, że jeśli problem się nasila czy krople nie działają – warto udać się do lekarza specjalisty na badania.
Stosujecie krople do oczu? Na co zwracacie uwagę przy ich wyborze? Dajcie koniecznie znać!
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , , , ,

Biologique Recherche / Topestetic.pl

Dzień dobry kochani!
Tak jak wspominałam Wam kiedyś na stronie Topestetic.pl znajdziecie wiele unikatowych marek. Ja sama dzięki nim poznałam firmy i ich produkty, z którymi nigdzie się wcześniej nie spotkałam. Dzisiejszy wpis chciałbym poświęcić właśnie jednej z takich firm a jest to Biologique Recherche.
Jest to francuska marka stworzona 40 lat temu przez lekarza, biologa i fizjoterapeute (Philippe, Yvan oraz Josette Allouche) połaczenie wiedzy z tych trzech dziedzin przyczyniło się do powstania wyjątkowych kosmetyków. Dziś Biologique Recherche ma reputację zdumiewającej skuteczności opartej na klinicznym podejściu do pielęgnacji urody przy użyciu celowo czystych, skoncentrowanych, surowych składników, a także innowacyjnych i drobiazgowych protokołów i procedur. Komsetyki tej firmy wykorzystywane są w cenionych salonach kosmetycznych a także hotelach i SPA w ponad 60 krajach na świecie. A najbardziej słynny salon firmy Biologique Recherche znajduje się w Paryżu przy Polach Elizejskich i nosi nazwę Ambasada Urody.

Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że mogłam przetestować kosmetyki tej firmy. Te 30ml buteleczki kryją w sobie masę dobry składników dla naszej skóry głowy oraz ciała. Miałam możliwość spróbowania kosmetyku do pielęgnacji włosów oraz ciała.
I od ciała zacznę!
Huile Beefiques jest to ekskluzywny suchy olejek do ciała z bogatą formułą, która ma nie tylko nawilżać, ale także odżywiać skórę całego ciała. Jest pozbawiony tłustych i lepiących się składników i ma pozostawiać skórę gładką oraz miękką w dotyku. Można go stosować do każdego rodzaju cery, zwłaszcza tej ze skłonnością do przesuszania się.

W swoim składzie zawiera: olej sezamowy, olej kokosowy, olej słonecznikowy, olej z pestek moreli, olejek ylang-ylang, wyciąg z gardenii, wyciąg z pomidora, wyciąg z rozmarynu, wyciąg z marchwi oraz olej z annato. 
Zacznę od tego, że skład tego olejku chyba rozwiewa wszelkie wątpliwości na temat jego jakości. Jak przeczytała go po raz pierwszy to wręcz mnie zatkało, musicie przyznać, że jest po prostu genialny. Naturalne olejki z wielu roślin, wyciągi które nie tylko nawilżają, ale także mają pozytywne odziaływanie na naszą skórę. Plus dla tego kosmetyku, że można go stosować zarówno na twarzy jak i na ciało. Ja zdecydowanie bardziej preferuję ciało. Ma on lekko złotawy odcień i nadaje pięknego ZDROWEGO blasku skórze – i żebyśmy dobrze się zrozumieli, nie świeci się on. Skóra wygląda promiennie i zdrowo. Myślę, że super będzie wyglądał na opalonej cerze a po kąpieli słonecznej dobrze nawilży skórę oraz złagodzi.
Efekt nawilżenia jest bardzo przyjemny i faktycznie skóra się po nim nie lepi. Ładnie się wchłania i pozostawia skórę aksamitną w dotyku – jestem oczarowana tym kosmetykiem i jego działaniem. 
Drugim kosmetykiem, który chcę Wam dziś przedstawić jest Shampooning Reaitan VIP O2. Oczywiście, że nie mogło u mnie zabraknąć szamponu. Doskonale wiecie jak bardzo lubię kosmetyki pielęgnacyjne do włosów. A jak czytam, że taka marka ma je także w swojej ofercie to nie mogło być inaczej.
Jest to dotleniający szampon do każdego rodzaju włosów, który ma je dokładnie oczyszczać oraz regulować pracę skóry głowy. W swoim składzie zawiera między innymi drożdże piwne, witaminy oraz ekskluzywny kompleks roślin, które odpowiadają za poprawną kondycję naszej skóry głowy. Szampon ten w swoim składzie zawiera także ekskluzywny kompleks dotleniający Biologique Recherche, który chroni je przed zanieczyszczeniami zewnętrznymi, nadaje włosom piękny blask i wygładza je. Dzięki pozytywnemu oddziaływaniu na skórę głowy zmniejsza on łupież, wzmacnia włosy i nadaje im miękkości. Z dodatkowych składników znajdziemy Witaminę B3, ocet cydrowy oraz wyciąg z jedwabiu. 
Szampon ma przyjemną, żelową konsystencję i jak widzicie niżej jest praktycznie przeźroczysty. Nie trzeba go dużo aplikować na włosy, ponieważ dobrze się pieni i równie dobrze oczyszcza włosy, ale także skórę głowy. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to zapach, ponieważ w moim odczuciu nie jest on aż taki przyjemny, dość mocno ziołowo- leczniczy. No ale z racji tego, że na włosy zwykle nakładam jeszcze później maskę oraz spray to zapach tak bardzo mi nie przeszkadza a w tym przypadku to o działanie chodzi. A już po pierwszym umyciu odczułam różnicę na mojej skórze głowy, bo faktycznie była ładnie oczyszczona i czułam się mega świeżo. Włosy były ładnie umyte, ale w moim przypadku i przy tak długich włosach bez odżywki i tak się nie obędzie.
Jak wicie do zamówień z Topestetic zawsze dostajemy jakieś gartisy i próbki. W gratisach znalazłam notesik, długopis i smyczkę, które prezentowałam Wam w poprzednim wpisie <zachęcam doprzeczytania> oczywiście były też próbki różnych kosmetyków, ale dziś chciałabym przedstawić Wam to maleństwo, ponieważ także jest to marka Biologique Recherche i produkt o nazwie Lotion P50.
A czemu chciałabym Wam o nim wspomnieć, ponieważ Topestetic wysyłając nam próbki stara się dostosować je do potrzeb i wymagań naszej skóry, więc bardzo ucieszyłam się widząc tą ampułkę. A zawiera ona w sobie Złuszczający lotion do skóry tłustej.
Będzie on świetny dla osób z cerą tłustą i mieszaną, ponieważ zawiera w sobie kwasy AHA, BHA oraz PHA, które dobrze oczyszczają skórę, ale także niwelują wydzielanie sebum i poprawiają jej kondycję. Ta mała buteleczka zawiera też w sobie naturalne wyciągi roślin oraz witaminy z grupy B (B1, B2,B5), witaminę E, PP i składniki nawilżające.
Jak widzicie kosmetyk ten zapowiada się bardzo dobrze, dlatego też postanowiłam przybliżyć go Wam bardziej szczegółowo. 

Dajcie znać co myślicie o kosmetykach przedstawionych w tym poście. Znałyście wcześniej markę Biologique Recherche? Dla mnie była to ogromna przyjemność je testować i przyznaję, że składy i działanie mają bardzo dobre. A jaka jest Wasza opinia? Oczywiście zachęcam Was do odwiedzenia strony Topestetic, na której znajdziecie więcej produktów tej marki w większych opakowaniach.
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , , ,

Sephora Glow Pallette

Dzień dobry kochani!
Luty luty! Gotowi na tłusty czwartek? Szczerze mówiąc nawet nie wiem jak to się stało że już mamy końcówkę lutego! I wiem, że w ostatnim czasie mówię tak dość często, ale z tego co zauważyłam nie tylko ja :D jestem ciekawa jak to wygląda u Was?
Efekt glow i ogólnie era rozświetla czy cały czas trwa. Wręcz z roku na rok stają się one coraz bardziej popularne i kobiety zaczynają być coraz bardziej odważne w tej kwestii. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzja oraz przedstawieniem produktu z marki Sephora, który gości u mnie w kosmetyczce już od dłuższego czasu, ale jakoś wcześniej nie sięgałam po niego tak często jak teraz.
Jest to Glow Pallette i na stronie w Sephorze znajdziecie ją za 69 zł.
Paletka zawiera w sobie cztery rozświetlacze w szampańsko złotych tonach. 
Paletka ta gości w moim makijażu codziennym w ostatnich kilku tygodniach i przyznaje, że jej kolorystyka bardzo mi odpowiada. Jak widzicie na zdjęciu jest ona w odcieniach neutralnych szampański dzięki czemu idealnie pasuje do mojej karnacji. Tak naprawdę każdy z tych czterech odcieni będzie dla mnie dobry o różnych porach roku.
Obecnie używam dwóch skrajnych, ponieważ są lekko jaśniejsze Jeden ma bardziej szampańsko  złote tony a drugi delikatnie jaśniejsze szampańsko różowe (co możecie zobaczyć na zdjęciach wyżej). Te zaś, które znajdują się po środku będą idealne latem do bardziej opalonej cery.
Dzięki takiemu dobraniu kolorów paletka ta zyskuje specjalne miejsce u mnie w kosmetyczce, ponieważ rzadko kiedy zdarza się, że z każdego odcienia będę mogła korzystać.
Wyżej możecie zobaczyć odcienie na skórze. Mają dobrą pigmentację, którą można budować. Coś za co ją polubiłam, to fakt, że możemy zrobić nią delikatny efekt na policzku, ale także dodać go odrobinę więcej, lub zaaplikować na mokro (po spryskaniu pędzelka fixerem) i wtedy ślicznie się błyszczą. Na dłoni możecie zobaczyć jedno pociągnięcie.
Nie robi ona lustrzanej tafli, to nie ten typ kosmetyku. Ale plus za to, że nie ma mocnych drobinek czy brokatu dzięki czemu uzyskujemy naprawdę ładny efekt.
Myślę, że paletka sama w sobie zasługuje na wyróżnienie, ponieważ bardzo podoba mi się jej wygląd i jest dobrze wykonana. Jest delikatnie ciężka i posiada dobrej jakości lusterko oraz materiał z zewnątrz jest delikatnie błyszczący dzięki czemu wygląda bardzo estetycznie i elegancko.
Dajcie koniecznie znać, jak podoba się Wam sama paletka i jej kolorystyka. Ja jestem bardzo pozytywnie zaskoczona z jakości i wykończenia jakie mogę uzyskać tym kosmetykiem na buzi. Jaką kolorystykę rozświetlaczy Wy najchętniej wybieracie?
BUZIAKI
Share:
Read More
, , , , ,

Nowości! Arganicare pielęgnacja twarzy / Topestetic.pl

Dzień dobry kochani!
Tak jak Wam pisałam na początku stycznia, nowy rok to także nowe postanowienia. Mimo, iż moja pielęgnacja twarzy wygląda dobrze, to zawsze może być jeszcze lepiej i chciałabym ten rok trochę bardziej przeznaczyć właśnie na tą kwestię. Przecież każda z nas chce mieć piękną i zdrową cerę.
Prócz zabiegów kosmetycznych na twarz jakie chce w tym roku zrobić skupiam się także na pielęgnacji. Jakiś czas temu wspominałam Wam o sklepie Topestetic.pl i dzisiaj przychodzę do Was z nowościami marki ArganiCare zamówionych właśnie z tej strony.
ArganiCare jest to marka, która zasłynęła z produkcji naturalnych, wegańskich kosmetyków pielęgnacyjnych do włosów. Jednak w ich ofercie możemy także znaleźć dwie linie produktów do pielęgnacji twarzy:
- Supreme Hydration - kosmetyki silnie nawilżające
- Collagen Boost – kosmetyki przeciwzmarszczkowe 
Produkty tej marki bazują na naturalnych składnikach, które przetwarzane są zgodnie z naturą i pozbawione są chemicznych substancji. Bazują na składnikach aktywnych takich jak oleje czy witaminy.
Dziś chciałabym przedstawić dwa dwa kosmetyki z serii Collagen Boost. Pierwszy jest to Hydrating Facial Cleanser
Tubka zawierająca 80 ml produktu kosztuje 33 zł 
Jest to płyn do codziennego mycia twarzy, który w swoim składzie zawiera między innymi: olejek arganowy, aloes, zieloną herbatę, rumianek, panthenol a także bisbolol. 
Na pewno niejedna z Was zastanawia się jak to płyn do mycia w tubce? Ale jak najbardziej, ponieważ konsystencja tego kosmetyku jest raczej wodnista niż zbita/żelowa. Sam kosmetyk ma lekko mleczny kolor. Nie trzeba go wiele, aby w połączeniu z wodą powstało ładnie oczyszczające balsamiste mleczko do mycia twarzy. Jest skuteczny, ale przy ty delikatny i nie podrażnia skóry. Dobrze radzi sobie z resztkami makijażu. Bardzo fajnie sprawdzi się dla osób z cerą suchą, wrażliwą i skłonną do zaczerwienień. 

Drugi produkt, o którym chcę Wam dziś opowiedzieć to Perfecting Eye Cream. Myślę, że jak jesteście tu ze mną od dłuższego czasu, to wiecie jak ważna jest dla mnie pielęgnacja okolicy oczu.
W pięknie wyglądającym słoiczku mamy aż 30 ml produktu za cenę ok.97 zł
Producent zapewnia, że jest o ultraodżywczy krem nawilżający pod oczy, który ma stymulować mikrokrążenie i dzięki temu zwalczać opuchliznę pod oczami. Dodatkowo ma zapewniać pełne nawilżenie, nawet skórze mającej skłonność do mocnego przesuszania, poprawiać jędrność i redukować zmarszczki. 
Przyznaję, ze po takich obietnicach moje oczekiwania względem tego kremu były duże. Cena może wydawać się wysoka, ale warto pamiętać, że dostajemy opakowanie dwa a w niektórych przypadkach nawet trzy razy większe niż w innych firmach, więc mnie ona nie odstraszyła. A dla efektów przecież warto!
Głównym jego składnikiem jest oczywiście Olejek arganowy, ale znajdziemy w nim także peptydy i kolagen.
Krem już po pierwszej aplikacji pokazuje, że jest silnie nawilżający. Ma zwartą konsystencję, ale przy tym nie obciąża skóry pod oczami, co jest dla mnie ważne. Tak więc od razu czujemy nawilżenie a po kilku dniach stosowania widać poprawę w wyglądzie skóry. Zauważam ją, zwłaszcza jak aplikuję korektor, nie zbiera się on tam w zmarszczkach i skóra nie jest taka przesuszona jak była wcześniej, przez co wygląda na bardziej wypoczętą i gładszą.
Lubię go także nałożyć trochę bardziej obicie na noc i rano efekty są bardzo dobre. Skóra jest ładnie nawilżona i wyraźnie odżywiona. Od razu wyglądam jakbym spała kilka godzin więcej.
Coś co bardzo lubię w zakupach w Topestetic.pl to fakt, że do każdego zamówienia dostaję sporo próbek, dzięki którym mogę przetestować kolejne nowości i poznać więcej kosmetyków z ich asortymentu.
Zachęcam Wam do odwiedzenia ich strony do każdego zamówienia macie darmową wysyłkę i zwrot, paczka przychodzi bardzo szybko. Wszystko jest estetycznie zapakowane i zawsze znajdziecie jakiś miły upominek/gadżet w środku. Ja tym razem w zestawie z notesikiem, długopisem i smyczką dostałam skórzany breloczek do kluczy. Mała rzecz a cieszy i myślę, że fajnie jak marka pokazuje, że dba o swoich klientów.
Dajcie koniecznie znać co myślicie o tych kosmetykach, może już je znacie, ale używałyście produktów do włosów z tej firmy? Napiszcie koniecznie jak Wam się sprawdziły i co polecacie. Ja na pewno będę chciała przetestować ich linię do pielęgnacji włosów.

Miłego dnia! Buziaki! 
Share:
Read More
, , , , , , , , , , , ,

Pierwsze denko w 2020 - Makijaż

Witajcie kochani!
Cóż tu dużo wstępem mówiąc pierwsze makijażu we Denko w roku 2020!
Przyznaje, że powstało ono głównie dlatego, iż postanowiłam zrobić porządki w mojej toaletce i pożegnać się z kosmetykami, które już mi tam od długiego czasu zalegają i nie są używane - ale trzymałam je myślę, że ze względu na pewnego rodzaju sentyment. W ostatnim wpisie pojawiło się denko pielęgnacyjne, pierwszy w tym roku więc zapraszam do przeczytania jeżeli jeszcze nie widzieliście <klik> i oczywiście do poczytania recenzji, które są podlinkowane w każdym tym poście abyście byli na bieżąco z kosmetykami jakie się sprawdziły lub też nie sprawdziły i żebyście wiedzieli co warto kupić a czego się wystrzegać.
Zanim przejdę do przestawienia kosmetyków z porządków w toaletce lub tych które mi się po prostu nie sprawdziły to chcę Wam opowiedzieć o absolutnych HITACH, które sprawdziły się absolutnie od A do Z i które bardzo Wam polecam.
Ingrid nawilżająco wygładzająca baza pod makijaż – wrócę do nie z pewnością. Super sprawdzała się pod makijaż, ładnie nawilżała, utrzymywała makijaż, bez wysuszania i świecenia. 
Revlon Color Stay - podkład, do którego wrócę na 100%. Sprawia, że moja skóra wygląda pięknie jest wyrównana, nie świeci się i idealnie wyrównuje wszystkie niedoskonałości przez cały dzień.
Z kosmetyków, które także fajnie mi się sprawdziły nie mogę nie wspomnieć o trzech kosmetykach do ust, wśród których znalazły się dwa błyszczyki oraz płynna matowa pomadka.
Oba błyszczyki są w bardzo podobnym kolorze ten z Sephory zawiera w sobie złote drobinki za to ten z Inglota miał po prostu dawać wodnisty/taflowy blask. Zarówno jeden jak i drugi bardzo ładnie prezentuje się na ustach, pięknie je podkreśla a blask uwydatnia. Sephora przez drobinki jest trochę bardziej wysuszająca, ale nie drastycznie, więc nie przeszkadza to w codziennej aplikacji. Niestety mam je w swojej toaletce już tak długo, że ich zapach wskazuje na to aby się z nimi pożegnać.
Ostatnia buteleczka jest z Collection 2000 i ma w sobie płynną matową pomadkę, która swoją jakością bardzo mnie zaskoczyła – oczywiście na plus. Zużyłam ją praktycznie do ostatniej kropli. Ma piękny kolor i jest bardzo trwała.
W tym denku musiałam zawrzeć dwie gąbeczki do aplikacji podkładu. Jedna to mój absolutny ulubieniec, czyli różowe Jajeczko Beauty Blender, który niestety już zakończyła swój żywot i zaczęła mieć plamki, które niestety niczym nie mogłam domyć. Ale zaczął się sypać i podczas aplikacji kawałki gąbeczki zostawały na mojej twarzy więc postanowiłam się z nim rozstać. Na pewno kupię nowy.
Druga gąbeczka marki
 Kozi wygląda na nieużywaną, ale także miała intensywny okres w mojej toaletce. Ale tak jak na początku była całkiem fajna to później stała się twarda i ciężko mi się z nią pracowało. A, ze nie sięgam po nią i jest w mojej toaletce dość długo postanowiłam się z nią rozstać, ponieważ po prostu jej nie używam.
Pora na paletki cieni – tak dobrze widzicie. Postanowiłam pożegnać aż dwie. Z prostej przyczyny, miały one u mnie swoje 5 min a w chwili obecnej ich jakość nie jest dla mnie wystarczająca i zostały one zastąpione innymi paletkami, z którymi po porostu lepiej mi się pracuje.
Paletka Wibo Neutral – tutaj widzicie całkiem niezłe zużycie, sięgałam głównie po naturalne i matowe cienie. Fajnie się spisywała i poleciłabym ją dla osób zaczynających swoją przygodę z makijażem, ponieważ nie zrobicie sobie nią krzywdy. Dla mnie obecnie pigmentacja nie jest już zadowalająca i mam lepsze paletki, po które sięgam.
Revolution I heart makeup różowa czekoladka – tutaj widzicie mniejsze zużycia a to dlatego, że nie sięgałam po nią za często. Ma ładne kolory, pigmentację trochę lepszą, ale nadal szału nie robi – oddałam ją mojej kuzynce do zabawy.

Kosmetyki, które widzicie na zdjęciu niżej to totalna prehistoria w mojej toaletce, ponieważ są to jedne z pierwszych kosmetyków jakie kupiłam w ogóle zaczynając swoją przygodę z makijażem. Kupiłam je będąc w Wielkiej Brytanii i nawet nie wiem czy marka Works jeszcze istnieje.
W związku z tym, że róży do policzków ani sypkich pigmentów jakoś mocno nie używam te dwa jeszcze się w mojej toaletce ostały i czas się z nimi pożegnać, ponieważ na pewno nie będę ich więcej używać ze względu na ich wiek.
Na koniec małe porządki, w pętlach których mam baaaaaardzo dużo! Więc UWAGA postanowiłam pozbyć się „aż” trzech haha .. tak wiem wiem, szaleje.. :D jednak już na nie czas
Pędzelek do aplikacji podkładu z marki QVS wyrzucam, ponieważ jest słaby i nie da się nim niczego dobrze nałożyć. Włosie jest sztuczne, sztywne i robi tylko smugi.
Jeśli chodzi o pędzelki z Real Techniques to bardzo je lubię, ale niestety po wielu latach używania i co za tym idzie wielu maciach włosie obu zaczęło być sztywne i jakby zlepione ze sobą (nie wiem co się stało, czy to klej czy kosmetyk tak się wżarł) ale nie idzie tego naprawić. Mimo iż pędzelki wydają się być czyste ich włosie już nie nadaje się do użytku i bardzo nad tym ubolewam, bo ten płaski pędzelek języczkowy był jednym z moich ulubionych. Dodatkowo po tych latach dolna, gumowa część zaczęła się lepić. Wspominałam Wam o tym we wpisie, gdzie podsumowałam te pędzelki po kilku latach <klik>.

Moje porządki w kosmetykach kolorowych uważam za zakończone sukcesem. Jak widzicie znalazło się kilku ulubieńców, mamy także kosmetyki, które lubiłam kiedyś dzięki czemu przetrwały ze mną wiele lat, ale niestety już przez datę ważności od dawna ich nie używam więc czas najwyższy po prostu się z nimi pożegnać.
Jestem bardzo ciekawa czy znacie któryś z tych kosmetyków. Dajcie koniecznie taką informację w komentarzach. Jak często Wy robicie porządki w swoich kosmetykach?
BUZIAKI

Share:
Read More
, , , , , , , , , , ,

Pierwsze DENKO w 2020

Witajcie kochani
Seria Projekt Denko na moim blogu pojawia się regularnie. Ja przyznaję, że lubię je pisać, bo możecie się z nich nie tylko dowiedzieć jakie kosmetyki zużyłam w przeciągu ostatniego miesiąca, ale także co myślę o tych kosmetykach i wrzucam Wam w nich także odnośniki do recenzji, które już w większości przypadków pojawił się na mojej stronie. Dzięki czemu możecie zapoznać się z kosmetykiem jeszcze bardziej szczegółowo.
Dzisiaj chciałam Was zaprosić na pierwszy w 2020 r. projekt denko, który przyznaje będzie całkiem obszerny, ponieważ dość sporo pudełeczek uzbierało mi się od końcówki grudnia.
Seria ta motywuje mnie, aby używać kosmetyki jakie mam, a nie zbierać w szafce. Wiadomo, że prędzej czy później nadchodzi ich termin ważności a nie lubię go produkty się marnują. Więc używam ich regularnie a to poprawia kondycję mojej skóry, twarzy jak i włosów co oczywiście ma pozytywny wpływ na całokształt. Dzisiaj Denko Pielęgnacyjne - tutaj jak zawsze spora grupa pustych opakowań, ale szykujcie się, bo mam dla Was także denko makijażowe, które pojawi się już w kolejnym wpisie.
Na początek zacznę od pielęgnacji ciała i tutaj na pierwszy rzut pójdą:
Avon ANEW CLINICAL Balsam/żel antycellulitowy – przyznaje, że był to całkiem fajny produkt o dość ciekawym opakowaniu, ponieważ miał dwie warstwy – tubkę w środku (z balsamem) a na zewnątrz drugie opakowanie przeźroczyste (z żelem). Wyciskaliśmy oba te produkty, które łączą się ze sobą i dopiero wtedy aplikujemy na nasze ciało. Kosmetyk ten ładnie nawilża skórę nie klei się i szybko wchłania, więc byłam z niego zadowolona. Teraz ma już nowszą szatę graficzną.
Kneipp Bio Hautoel olejek do ciała - o tym maluszku wspominałam Wam już nie raz <opis serii> jest to olejek do ciała. Warto wspomnieć, że jest to kosmetyk naturalny, bardzo ładnie pachniał szybko się wchłania i dobrze nawilżał skórę
Soap and Glory body wash foam call – tą markę także opisywałam niedawno na moim blogu <klik> pięknie wyglądające różowe opakowanie z żelem pod prysznic. Tak jak poprzednia wersja, którą Wam pokazywałam była o zapachu ciasteczkowym, tak ta ma dość specyficzny delikatnie stonowany, ponieważ zawiera olejki eteryczne z mięty pieprzowej, z pestek winogron, płynną figę owocową i pomarańcze. Ładnie się pieni, zapach nie jest dla każdego, ale ładnie odświeża skórę.
Joanna z Apteczki Babuni krem odświeżający do stóp - który tak jak na początku miał fajny zapach i właściwości i faktycznie odświeżał skórę, tak później ten zapach już stał się dość nieprzyjemny, więc nie zużyłam go niestety do końca Ale myślę, że może być to spowodowane tym, że dość długo leżał.
Przy pielęgnacji ciała nie mogło zabraknąć dezodorantów i dzisiaj mam do przedstawienia trzy sztuki. Rexona Active protection +, Dove Original oraz Nivea Black and white Invisible. I tutaj w sumie nie będę się za dużo rozpisywać, ponieważ wszystkie te dezodoranty spisują się naprawdę fajnie, ładnie pachną, nie duszą i dobrze chronią w ciągu dnia. Używając ich czuje się komfortowo i świeżo a to jest dla mnie najważniejsze.
Przechodząc dalej skupię się na pielęgnacji włosów, bo jak wiecie jest to mój konik
Na zdjęciu możecie zobaczyć kilka kosmetyków z marki Delia Cosmetics z serii Cameleo. Odżywka Anti Damage Express oraz dwa szampony z serii Silver. O serii Anti Damage możecie więcje przeczytać <TU> bardzo fajnie się sprawdziła i polubiłam się z tą odżywką. Dwa Mini produkty z serii do włosów Blond uwielbiam i serdecznie Wam polecam, ponieważ świetnie niwelują żółte tony. Włosy są pięknie odświeżone i ładnie się układają jak również żółte są zniwelowane i to po pierwszy użyciu.
Balea Spülung Feuchtigkeit – to pomarańczowe opakowanie zawiera w sobie nawilżającą odzywkę z w wyciągiem z mango. Miała fajną konsystencję, łatwo się rozprowadzała i super pachniała. Co do działania było ok, ale bez szału, więc określam ją jako takiego średniaka. Dla włosów niewymagających będzie, jak znalazł.   
Gliss Kur Total Repair – product ukochany od lat, o którym już chyba wspominać Wam nie muszę. Kupuję go regularnie i regularnie pojawia się w denku
Avon Advance techniques – ta piękna różowa buteleczka to był spray do włosów pomagający stylizację i chroniący przed wysoką temperaturą. Był super i pięknie pachniał. Teraz ma nową szatę graficzną.
L’Oreal Casting creme gloss – to maleństwo jest to odżywka, którą miałam w farbie do włosów z L’oReal
Kolejne kosmetyki którymi się niżej są już z serii twarz i zacznę od oczyszczania bo oczywiście jest to pierwszy krok
LaRoche Posay Effaclar - duża niebieska butla, to mój absolutny numer jeden, jeżeli chodzi o żele do mycia twarzy. Seria Effaclar jest genialna, jeżeli macie cerę tłustą, mieszaną i trądzikową. Dzięki niemu w dużym stopniu pozbyłam się nieprzyjaciół z mojej buzi i używam go do dziś. Jest łagodny a jednocześnie skuteczny.
Alterra  Reinigungs Emulsion Granatapfel Bio – ten kosmetyk niestety spisał mi się trochę słabiej. Jest to emulsja oczyszczająca z granatem. Jakoś nie widziałam jego działania i zapach też był dość intensywny.
Delia Cosmetics Dermo system – mleczko oczyszczające.<klik> Fajnie i używałam go głównie do demakijażu twarzy, ponieważ do oczu zdecydowanie bardziej wolę płyny micelarne. Jednak dobrze sobie radziło, było delikatne i nie wysuszało.  
Waciki z Biedronki – w każdym denku się pojawiają. Jeśli chodzi o waciki to ja nie lubię przepłacać i wybieram te z BeBeauty lub wielopaki.
Nawilżanie twarzy to same hity i wszystkie te cztery produkty spisują mi się rewelacyjnie a zasadzie spisywał się widzimy to ich puste opakowania!
Synchrovit Face cream - mają naprawdę bardzo fajną serię przeciwzmarszczkową i jak jeszcze jej nie znacie to odsyłam Was serdecznie do recenzji <Klik>. Tutaj widzicie krem do twarzy z kwasem hialuronowym, który było czuć po aplikacji na skórze w postaci lekkiego mrowienia i zaczerwienienia -dzięki czemu efekty były widoczne naprawdę bardzo szybko. Jednak z tej serii najbardziej polecam krem pod oczy - to był jeden z lepszych kremów pod oczy jak jakiekolwiek używałam.
Oriflame NovaAge – pojawia się dość regularnie w projekcie denko. Jest to Overnight mask czyli maska w formie kremu, którą aplikujemy na noc i przez cała noc ona aktywnie działa na naszą skórę. Rano jak wstajemy to skóra wygląda pięknie, lśniąco i od razu wyglądamy na bardziej wyspanych.  
Ava Laboratorium seria ProRenew – dwa kosmetyki, które bardzo polubiłam. Krem pod oczy oraz krem na noc. Krem pod oczy ma super opakowanie z pompką, co ułatwi dozowanie i też pomaga zachować większą higienę aplikacji. Lekki, ale dobrze nawilżał i dawał fajne efekty. Krem na noc super odżywiał skórę. Seria bardzo udana i polecam przeczytać szerszą recenzję <tutaj>.  

Pierwsze denko w 2020r można uznać za udane. Jest co prawda dość różnorodne, ponieważ mamy zarówno ulubieńców, średniaki i produkty które się niestety nie sprawdziły, ale trochę miejsca na nowości się w szafce pojawiło. Dajcie znać w komentarzu czy miałyście już styczność z którymś z tych kosmetyków. Jeżeli tak to koniecznie napiszcie, który to kosmetyk i co o nim sądzicie.
BUZIAKI



Share:
Read More